tu możesz wstawić swoje zdjęcie lub logo

ILLUSTROWANY KURYER CODZIENNY

POCZĄTEK
na rozgrzewkę
facecje staropolskie
sposoby licznictwa
przemoc i seks
naturalia
animalia
z romantycznego sztambucha
przysłowia
pogodynki
na ludowo
listy do Pana Barona
kuryer illustrowany
ogłoszenia matrymonialne
 



Krakowski IKC przynosił z kraju i ze świata wieści nader godne uwagi. Zaprenumerować się już nie da, dostęp do oryginałów w bibliotekach nie taki łatwy, więc się dzielę tym, co zebrałem. Kolejność artykułów najzupełniej przypadkowa.

Od roku 2011 skany IKC-a dostępne są na Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej

"Ilustrowany Kurier Codzienny", sensacyjny dziennik informacyjny, wyd. 1910-1939 w Krakowie; założyciel i red. nacz. M. Dąbrowski; jedna z najpopularnieszych gazet informacyjnych w II RP o charakterze masowym; [...] nakład do 200 tys. egzemplarzy - podaję za Wielką Encyklopedią PWN, tom 12, s. 27.

* * *



1924.12.05
Ojcowie posyłają nauczycielom sekundantów

Fakt wprost nieprawdopodobny notuje jedno z pism lwowskich.
"Pewien profesor gimnazyalny miał na konferencyi rodzicielskiej powiedzieć, że uczeń X 'nie jest wychowany'. Ojciec ucznia, wychodzą z założenia, że on, jako ojciec, wie najlepiej czy jego syn jest wychowany czy nie, czuł się obrażony i posłał odnośnemu profesorowi sekundantów. Podobno takich wypadków we Lwowie jest już kilka".
Nie wchodząc bliżej w słuszność argumentów czy to ojca, czy też nauczyciela - chcemy podkreślić tylko metodę załatwiania tego rodzaju konfilktów. Profesor na konferencyi jest osobą urzędową i ma wszelkie prawo do oceny zachowania się i postępów ucznia w szkole, a nawet poza szkołą. O ile jego ocena jest niesprawiedliwą, przysługuje rodzicom prawo odniesienia się do władzy wyższej, tj. do dyrektora lub kuratoryum. W żadnym zaś wypadku nie ma prawa do załatwiania sprawy na własną rękę z urzędnikiem państwowym.

*

1924.05.17
Erotyczny skandal prezydenta Litwy

Prasa łotewska szeroko omawia skandal, jaki się wydarzył w sferach rządzących Litwy Kowieńskiej. Niejaka p. Karol, kochanka b. ministra białoruskiego Woronki, utrzymuje od dłuższego czasu w Kownie dom schadzek, w którym spotykają się przedstawiciele wyższych sfer towarzyskich litewskich, przyczem podczas seansów zbiorowych, panie nakładają maski, panowie zaś biorą udział bez masek.

Przed ostatnim wyjazdem Galwanauskasa do Genewy, odwiedził on dom schadzek w towarzystwie prezydenta republiki Stulgińskiego. Obaj zostali poznani. Wynikł skandal tem więcej drażliwy, że obecne na sali panie należały do highlife'u kowieńskiego. Prezydent Stulgińskij bezpośrednio potem zachorował, a Galwanauskas przed wyjazdem do Genewy, również nie opuszczał mieszkania.

*

1924.12.05
Ilu generałów liczy armia polska?

W przededniu ogłoszenia awansu nowych 35 generałów brygady i awansowania 20 obecnych generałów na wyższe stopnie, interesującym jest dowiedzieć się, ile w ogóle armia nasza liczy generałów czynnych, a ile w stanie spoczynku.
Otóż w obecnej chwili pozostaje w służbie 106 generałów, a mianowicie 4 generałów broni, 22 generałów dywizji, 77 generałów brygady i 2 generałów dywizji przeniesionych w stan spoczynku, ale zatrzymanych jeszcze czasowo w armii. Należy zaznaczyć, że na emeryturze pozostaje 170 generałów.

*

1924.12.05
Przenoszenie fotografii przy pomocy telegrafu iskrowego

Onegdaj udało się nowojorskiemu radioklubowi otrzymać cały szereg fotografii z Londynu, przy pomocy telegrafu iskrowego. Pierwszy tak zwany fotoradiogram przedstawia prezydenta Coolidge. Aparat w domu Marconiego w Londynie, przesłał fotografie przy pomocy tych znaków radiowych, zaś nowojorski aparat odbiorczy natychmiast przetłomaczył te znaki na dwie fotografie, obie przedstawiające prezydenta w dwóch różnych pozach. Cały proceder przesyłania fotografii trwał około 20 minut.

Dalsze przesłane do Nowego Jorku iskrowe fotografie przedstawiają: sekretarza stanu Hugeasa, królową Aleksandrę i księcia Walii. Niektóre fotografie są bardzo dobre, inne gorzej się udały. Prezydyum klubu radiowego uważa ten wynalazek za niesłychanie ważny, zwłaszcza przy przesyłaniu podpisów i dokumentów. Naprzykład jeżeli jakiś kontrakt zostaje zawarty pomiędzy osobami, z których jedna znajduje się w Europie a druga w Ameryce, to facsimile można natychmiast po zawarciu kontraktu przesłać drogą iskrową. Cena takiej fotografii iskrowej będzie prawdopodobnie równą należytości za telegram złożony z 500 słów.

*

1924.12.05
Reklama

Gdyby Adam w raju miał przy sobie PENKALA ołówek, nie byłby nigdy przyjął zaofiarowanego mu przez Ewę jabłka, a to z tej przyczyny, iż byłby wtenczas niewątpliwie oświadczył, iż nie przyjmuje żadnej odpowiedzialności za szkodliwe skutki tego daru.

PENKALA wkładkowy ołówek bowiem nadaje się do natychmiastowego użytku, zawsze można nim pisać, jest elastyczny jak pióro do pisania i nie jest potrzebnem go zacinać.

W każdym sklepie papierowym można go dostać w cenie od zł. 1.20.

Również można nabyć dobre złote PENKALA pióro do nalewania.

*

1924.08.15
Amerykańscy adwokaci u króla angielskiego

Adwokaci amerykańscy, którzy bawili niedawno w Londynie, przyjęci byli przy tej okazyi na audiencyi przez angielską parę królewską, i to właśnie doprowadziło do całego szeregu wesołych epizodów.

Nigdy jeszcze przedtem pałac królewski Buckingham, nie widział gości tak bardzo lekceważących formę i etykietę. Prawnicy zza oceanu, nie licząc na zaszczyt przyjęcia przez króla, nie zaopatrzyli się w odpowiednią tualetę. Poszli zatem do pałacu w demokratycznych ubraniach spacerowych i tylko niewielu z pośród nich zrobiło ten wysiłek, że wypożyczyło sobie pospiesznie fraki i cylindry.

Król angielski był niemile zdziwiony, gdy został otoczonym bez uprzedniego na to przygotowania przez nieetykietalnie ubranych gości, którzy pospieszyli naprzeciw niego z wyciągnietemi rękami, wołając jeden przez drugiego: "Cieszę się, że pana widzę", - "Już dawno było mojem życzeniem zawrzeć z panem znajomość", - "Było to nadzwyczaj łaskawie z pańskiej strony, że zechciał mnie pan zaprosić" itd.

Niektórzy spośród nich nie czekali nawet na to, że mistrz ceremonii zwyczajowo przedstawi ich królowi, lecz prezentowali sami siebie: - "Nazywam się Untel, adwokat z Illinois. Pozwoli pan, że przedstawię mu swego przyjaciela Smitha, z Missouri".

Żony owych adwokatów amerykańskich szczególną wartość przykładały do tego, aby się módz jak najrychlej dowiedzieć szczegółów życia rodziny królewskiej. Jedna z nich zapytała służącego krótko i węzłowato, czy król, siedząc z żoną przy stole, nazywa ją Mary, to jest po imieniu, czy inaczej.

W jednym z pawilonów parku pałacowego, panie amerykańskie były zachwycone, znalazłszy tam pozostawiony przez królowę koszyczek do robótek kobiecych. Ażeby upamiętnić sobie wizytę w pałacu królewskim, panie te splądrowały ogród, obrywając w nim wszystkie róże.

*

1924.08.15
Schwytanie szpiegów niemiecko-bolszewickich

Od dłuższego czasu oddział II sztabu generalnego miał na oku trzech osobników, podejrzanych o uprawianie szpiegostwa na rzecz sowietów i Niemiec. Spółka szpiegowska składała się z Rosyanina, żyda i Niemca. Rosyanin i żyd rzekomo w interesach kupieckich jeździli na pogranicze bolszewickie. Niemiec zaś operował na terenie gdańskim i na Pomorzu. Wszyscy trzej zostali aresztowani, przyczem znaleziono przy nich bardzo obciążające materyały. Stwierdzono również, że robotę szpiegowską ułatwiał im niestety pewien obywatel polski.

*

1924.08.15
Węzły kulturalne angielsko-polskie

Po zgonie Józefa Conrada-Korzeniowskiego, p. minister Miklaszewski wysłał do angielskiego ministra oświaty Trevelyana następującą depeszę:
"Głęboko zasmucony stratą, jaką poniosła literatura angielska przez zgon znakomitego autora angielskiego, Józefa Conrada-Korzeniowskiego, Anglika z działalności, Polaka z pochodzenia - proszę Pana przyjąć wyrazy mego najgłębszego współczucia.
Miklaszewski, Minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego Rzplitej Polskiej".

W odpowiedzi minister Trevelyan nadesłał depeszę następującą:
"Do Pana Miklaszewskiego, Ministra Wyznań i Oświecenia Publicznego, Warszawa.
Głęboko wzruszony wyrazami sympatyi, proszę Pana przyjąć zapewnienie mojej wdzięczności. Wszyscy w Wielkiej Brytanii boleją nad utratą Józefa Conrada, wielkiego syna Polski i mistrza literatury i języka angielskiego. Mam nadzieję, że we wspólnem wspomnieniu dzieła jego życia, narody nasze pozostaną złączone.
(-) Charles Trevelyan, minister oświaty".

*

1924.07.25
Waryat inspektorem policyi

W Dijon, we Francyi, niejaki Caryon dostawszy pomieszania zmysłów, usiłował zamordować swą żonę, co mu się jednak nie udało. Korzystając wówczas z zamieszania, uciekł z domu i zgłosiwszy się do komisaryatu policyjnego, zażądał, aby mu powierzono stanowisko komisarza policyi. Urzedujący komisarz zoryentowawszy się, że ma do czynienia z waryatem, aby uniknąć zatargu z waryatem, oświadczył mu, że przedstawi go natychmiast egzaminatorowi. Pod tym pretekstem stawiono go przed lekarzem psychiatrą, a w kilka chwil później odstawiono go do szpitala waryatów.

*

1924.07.25
Papież przeciw zbyt wydekoltowanym sukniom

Papież przeznaczył pewną sumę pieniędzy na nagrodę, za obmyślenie przyzwoitego modelu sukni kobiecej. Konkurs odbył się pod kierunkiem "Ligi katolickiej kobiet włoskich", która w całej dyecezyi rzymskiej prowadzi energiczną propagandę, celem przekonania kobiet katolickich, że suknie zbyt wydekoltowane, są dla uczciwych kobiet niewłaściwe.

*

1924.07.25
Żargon językiem rozpraw sądowych

Temi dniami po raz pierwszy w rozprawie sądowej w Odessie używano wyłącznie żargonu żydowskiego, jako języka rozpraw. Gazety sowieckie szczycą się tem, jako dowodem łagodności polityki sowieckiej wobec mniejszości narodowych. Szkoda tylko, że z uprzedzającej grzeczności władz sowieckich, korzysta jedynie żydowski żargon, inne zaś języki poza rosyjskim są dotychczas z rozpraw sądowych wykluczone. Wypadek odeski zatem nie świadczy bynajmniej o nadzwyczajnym liberaliźmie władz sowieckich, lecz jedynie o szczególnych sympatyach do... żargonu.

*

1924.07.25
Ze strajku kelnerów

Wczoraj, w godzinach popołudniowych, strajkujący kelnerzy zebrali się w Grand Hotelu i zajęli wszystkie stoliki w kawiarni, skutkiem czego nadchodzący goście niemieli gdzie usiąść. Strajkujący zachowali się spokojnie i po pewnym czasie, wypiwszy po szklance wody sodowej, opuścili lokal.

*

1924.09.18
Kino-radyo. Nowe wynalazki w służbie polityki

Walka przedwyborcza o prezydenturę Stanów Zjednoczonych stoi pod znakiem radya.
Przy poprzednich wyborach kandydaci byli zmuszeni przebiegać całą przestrzeń Stanów Zjednoczonych i w każdym znaczniejszem mieście wygłaszać mowy wyborcze. Wynalazek radya pozwala im czynić to w sposób przyjemniejszy. Mowy, które Colidge i La Follet wygłaszają w Nowym Jorku, albo w Waszyngtonie, słyszą równocześnie miliony wyborców w najmniejszych miastach Ameryki.

Jak podaje "World", ostatniej mowie demokratycznego kandydata Davesa przysłuchiwało się niemniej, jak 20 milionów wyborców.

Nie dosyć na tem. Najświeższe wynalazki szybko zaprząga się w służbie wyborów. Oto istnieje już połączenie radyoaparatu z fotografią [na] odległość. Kierownictwo republikańskiej partyi zamierza z niej zrobić użytek na szeroką skalę. Oto prezydent Coolidge ma wygłaszać publiczne przemowy i równocześnie we wszystkich miastach Ameryki wyborcy będą mogli widzieć na własne oczy portret prezydenta i słyszeć jego słowa. Ale ostatnim tryumfem telefotografii jest kino-radyo, wynalazek radiotechnika de Forresta. Jeżeli wynalazek ten da się w całości zrealizować, to w takim razie wyborcy będą również widzieli swego prezydenta, robiącego te same gesty i tę samą grę mimiczną, co na estradzie w Waszyngtonie. Złudzenie będzie jeszcze więcej kompletne.

*

1924.08.06
Nieproszony gość z nieba

Niezwykłą przygodę przeżyli wycieczkowicze, powracający w niedzielę do Łodzi z Wiśniowej Góry. Rozbawieni i pełni miłych wrażeń po dniu spędzonym na łonie natury tuż pod Łodzią, spotkali na drodze ognistego gościa z nieba. W czasie ulewy, która spadła wieczorem koło godziny 10 wieczór, na przeciąg ułamka sekundy oczom przerażonych wycieczkowiczów, przedstawiła się oślepiająca masa ognia, ze straszną szybkością spadająca na nich. Następnie rodzierający huk i ognista bryła wryła się w ziemię na kilkumetrową głębokość, zamieniając się jednocześnie w kamienną masę, prawie, że przed samymi kołami powozu, który siłą wstrząsu został zupełnie zdemolowany. Po oprzytomnieniu i ocuceniu zemdlonej towarzyszki, świadkowie niezwykłego zjawiska, spadnięcia meteoru, pieszo udali się do Łodzi.

*

1924.08.06
Przez nienawiść do bolszewików - wymordowali żydów

Z Moskwy donoszą: Na parowiec przepełniony pasażerami, kursujący miedzy Makaszinem a Nowogrodem Siewierskim, dokonano niebywale zuchwałego napadu, którego ofiarami padli pasażerowie, niemal wyłącznie żydzi. Do parowca podjechał drugi statek, obsadzony uzbrojonymi bandytami. Zatrzymano parowiec pasażerski i przystąpiono do rewizyi nielicznych pasażerów, nie żydów, poczem wszystkich żydów bezlitośnie mordowano, podrzynając im gardła, a trupy rzucano do rzeki.

Banda zezwoliła na dalszą podróż dopiero wtedy, gdy już pozostali jedynie pasażerowie nie żydzi.

Cały pokład okrętu zalany był krwią. Ilości ofiar na razie jeszcze nie stwierdzono. Z rzeki dotychczas wydobyto 16 trupów, co - wedle opisu pasażerów - wynosi zaledwie nieznaczną część bestyalskiego mordu. Pościg za bandytami na razie jest zupełnie bezskuteczny. Nie zdołano też ustalić nazwy parowca, z pomocą którego łotrzy urządzili napad.

Całe zajście miało charakter polityczny i kierowane było przeciwko komunistom, których chłopi często identyfikują z żydami.

Napad wywołał wielką panikę wśród ludności, szczególnie wśród żydowskiej

*

1924.08.06
Zeppelin przyczyną rozwodu

Nawet wynalazca Zeppelina nie przypuszczał z pewnością, że jego olbrzymi balon może odegrać poważną rolę w czyjemś życiu małżeńskiem. A jednak tak się stało. Oto żona pewnego lichwiarza w Stooting na wschodnim wybrzeżu Anglii, powróciła w 1916 r. do rodziców, albowiem w czasie nocnego ataku Zeppelinów jej dom w Stooting został uszkodzony.

Mąż jej daremnie od owej pory starał się ją skłonić do powrotu, wskazując na to, że dziś po zakończeniu wojny, nie grozi już ze strony zeppelinów żadne niebezpieczeństwo. Sprawę tę zakończyła wreszcie rozprawa w sądzie rozwodowym, w którym zbiegła małżonka zjawiła się z 3-letnią dziewczynką na rękach.

Oświadczyła ona, że oddała się pod opiekę jednego ze swych przyjaciół z lat młodości, z którym od 8 lat szczęśliwie żyje, albowiem mąż nie zabezpieczył jej dostatecznej ochrony przed bombami, padającymi z zeppelinów.

Kiedy lichwiarz zażądał wobec tego odszkodowania od swego szczęśliwego następcy, otrzymał radę, ażeby zwrócił się z tem żądaniem do koalicyjnej komisyi reparacyjnej.

*

1924.08.06
Straszna zemsta zdradzonej małżonki

Jedna z mieskzanek Nowego Jorku wywarła straszną zemstę na osobie młodej panny, dla której mąż jej miał specyalne względy. W chwili gdy ta panna spacerowała przy blasku księżyca na jednej z dróg mało uczęszczanych przez ludzi, zjawiły się automobile, z których wysiadło kilka osób, wśród nich zazdrosna małżonka.

Osoby, które wysiadły z samochodów, rzuciły się na ową pannę, zdarły z niej ubranie i wymierzyły jej taką chłostę, że ofiara zemdlała. Wówczas zadrosna małżonka, maczając pędzel we wrzącej smole, posmarowała nią całe ciało rywalki, poczem obsypała ją pierzem z poduszki.

Pod wpływem gorącej smoły torturowana odzyskała zmysły i szamotała się tak gwałtownie, że udało się jej wyrwać z rąk katów. Jęcząc z bólu uciekła ona do lasu. Jęki jej i krzyki wywabiły mieszkańców sąsiedniego domu. Usiłowali oni oczyścić jej ciało z warstwy smoły, ale wysiłki ich były daremne, aż do chwili, kiedy zjawił się aptekarz z odpowiednim preparatem.

Policya aresztowała mściwą małżonkę, która z całkowitą otwartością przyznała się do wychłostania i "udekorowania" rywalki, oświadczając, że wszystkie małżonki w Ameryce poczytają jej to za zasługę.

*

1924.11.29
Eskapada "pani słoniowej"

Dozorcy menażerii bolońskiej nie znaleźli rano Simi w jej legowisku. Wykradła sie potajemnie, co wzbudziło wielką trwogę. Albowiem Simi jest "panią słoniową", na której właściciele menażeryi budują gmach wielkich nadziei. Jest madra, nadzwyczaj żarłoczna i ma ogromne skłonności do awanturniczych eskapad. Przeszła po ciele śpiącego dozorcy, nie łamiąc mu żeber.

Widocznie Simi, niezadowolona z kolacyi, postanowiła podjeść sobie do syta w spiżarni pewnego oberżysty w sąsiedztwie. Przez okno wsunęła Simi trąbę do spiżarni i zabrała stamtąd wielki placek ze śliwkami, dużą salaterkę kremu waniljowego, dwadzieścia tartinek ze serem, torbę rodzynek, worek ziemniaków, pięć funtów mąki, dziesięć funtów grochu, cztery głowy kapusty i sporą ilość bochenków chleba. Jako zdecydowana wegetaryanka, pozostawiła Simi nienaruszoną ćwiartkę cielęciny i półmisek klusek faszerowanych mięsem!... Zaiste, że "pani słoniowa" apetyt ma niezgorszy... Widocznie lekceważy sobie modną linie i nie dba o to, by zachować smukłość figury.

*

1924.08.08
Barbarzyńskie napady na samochody trwają dalej

W poniedziałek 4 b. m. około godz. 3 po południu, wyjechał p. Roman Peterseim z Zakopanego do Krakowa w towarzystwie starszej kobiety. Jak wiadomo, ostatnia powódź zerwała dwa mosty na Białym Dunajcu, tak iż p. Peterseim zmuszony był przebyć 6 kilometrów polną drogą, koło wsi Bańsko. Jazda odbywała się naturalnie w wolnem tempie, ponieważ droga w bardzo złym stanie nie pozwalała na przyspieszenie go, oraz uniemożliwiały to liczne fury, powracające z tygodniowego jarmarku w Nowym Targu.

Jedna z fur, na której znajdowała się większa ilość górali, zatarasowała najwidoczniej celowo przejazd, poczem jeden z nich, podszedłszy do auta, wśród wszelakiego rodzaju wyzwisk i przekleństwa, uderzył p. Peterseima z taką siłą w twarz, iż ten oblał się krwią, oraz doznał znacznych pokaleczeń. Następnie chcąc wyrwać towarzyszącej panu P. kobiecie z ręki torbę podróżną, w celach rabunkowych, wyciągnęli z auta górale ową panię, pobili ją i pokopali w bestialski sposób.

Dopiero gdy p. Peterseim wydobył z kieszeni rewolwer, z którego zresztą nie mógł zrobić najmniejszego użytku, gdyż była to mała, 5-milimetrowa broń bez naboi, oraz wkońcu zmitygowani nieco przez miejscowego nauczyciela, bandyci góralscy pozwolili, aby auto się oddaliło.

Charakterstycznem jest, iż całemu temu zajściu przyglądał się wójt wsi Bańsko, oraz tłum górali, podniecający krzykami do energicznej napaści. Tego rodzaju stosunkom musi się kres położyć. Władze nie mogą pozostawiać podobnych wypadków bezkarnie i należy żądać przeprowadzenia ze strony władz dokładnego śledztwa i ukarania winnych, jakoteż między innemi wójta wsi Bańsko, którego obowiązkiem było czynnie interweniować w powyższym wypadku

*

1924.08.08
Bomba-aeroplan kierowana falami elektrycznemi

Londyński "Daily Telegraph" donosi, że inżynierom francuskim udało się skonstrouwać bombę, która ma postać małego aeroplanu i może być zapomocą fal elektryczności bez drutu skierowaną w dowolnym kierunku i wybucha w dowolnym czasie.
Ponieważ bomba poruszać się będzie bez obsługi, przeto można ją będzie puszczać do wysokości, z której pozostanie niewidzialną.

*

1924.08.08.

Wczoraj około południa, rozeszły się po mieście alarmujące pogłoski, że na dach Collegium Medicum na Grzegórzkach zleciała z samolotu wojskowego bomba, która nie wybuchła. Pogłoski okazały się wkrótce przesadzonemi.

Istotnie między godz. 11 a 12 przed południem, spadł na ul. Grzegórzeckiej z wojskowego samolotu o pół metra od mieszkań instytutu lekarskiego 40-kilowy worek, napełniony piaskiem i cegłą, który na szczęście nie wyrządził żadnej szkody.
Co było powodem, że owa "bomba" spadła - wyjaśnia niewątpliwie dochodzenie policyjne.

*

1924.08.08.

Jeden z mieszkańców Paryża posiadał białego oswojonego szczura, do którego bardzo się przywiązał. Pewnego dnia żona owego miłośnika szczurów wyszła z domu, pozostawiając w kołysce 22-dniowe dziecko. Biały szczur wskoczył do kołyski i pokąsał dziecko po twarzy oraz przegryzł mu języczek. Rany bardzo prędko zaczęły się gnoić i dziecko w krótkim czasie zmarło.

*

1924.08.08.

W Moskwie otwarto dla zwiedzających mauzoleum Lenina. Ciało Lenina spoczywa w drewnianej trumnie ze szklanym wiekiem. Nad mauzoleum umieszczono sztandar komuny paryskiej, ofiarowany przez komunistów francuskich.

*

1924.08.08

Pierwsze strzelanie artyleryi przeciwlotniczej do swobodnie poruszających się płatowców, odbyło się w Rembertowie. Strzelanie dało bardzo dobre wyniki.

*

1924.08.08

Wystawione na widok publiczny w Krakowie zegary, będące własnością poszczególnych zegarmistrzów, odznaczają się tem, że każdy z nich w jednym i tym samym momencie wskazuje całkiem różną godzinę. Dzięki tym zegarom, w Krakowie zdarzyć się może to, co nie zdarza się nigdzie indziej, a mianowicie, że mieszkaniec tutejszy, wyszedłszy z domu o godzinie dajmy na to 10-tej, może obejść cały Kraków i jeszcze przed g. 10-tą znaleźć się, przypuśćmy, na Rynku głównym. Takie cuda zdarzają się tylko w Krakowie. Jest to oczywiste niechlujstwo, któremu należy kres położyć. Niechaj zegarmistrze czuwają nad swymi zegarami, albo też należy im odebrać prawo wywieszania reklamowych zegarów na widok publiczny.

*

1924.08.08

Joicey Williams, sławna artystka amerykańska, ujawniła sposób zapobiegania siwiźnie włosów przy pomocy preparatu wynalezionego przez nią samą. Każdy - powiedziała ona - może sam przygotować sobie całkiem prosty środek, pod wpływem którego siwiejące włosy pociemnieją, nabiorą właściwej barwy i nabiorą miękkości oraz połysku.

Przepis tej artystki brzmi. Weź flakon 250 gramowy, nalej do niego 30 gramów wody kolońskiej (3 filiżanki rosołowe), 7 gramów gliceryny (1 filiżanka od kawy), dołącz do niego pudełko lexolu i dolej do pełna wody. Środki te nabyć można w każdej aptece i perfumeryi za cenę minimalną. Używaj tego środka 2 razy tygodniowo, dopóki włosom nie będzie przywrócona pożądana barwa.

Środek ten, nie farbujący skóry na głowie, nie tłusty i nie lepki, odmłodzi o 20 lat każdą osobę siwiejącą.

*

1924.08.08

Znana jest naszym czytelnikom sprawa filmu pornograficznego, zdejmowanego w parku wersalskim przy udziale artystek austryackich, występujących do zdjęć w zupełnej prawie nagości, artystki te, jak wiadomo, zostały aresztowane, film zaś zniszczony. Powyżej widzimy jedną ze scen tego filmu, który we Francyi wywołał takie zgorszenie i oburzenie.

*

1924.08.08

Z Warszawy donoszą: Specyalny wysłannik "Rzeczypospolitej" donosi ze Stołbów:
Wskutek obławy, urządzonej przez ułanów, aresztowano nowych 6-ciu członków napadu, czyli że ujęto już 8-miu. Wyznają oni, iż oddział, przeznaczony do napadu na Stołbce, był umieszczony w koszarach w Mińsku i ćwiczony przez oficerów sowieckich. W oddziale było 70 procent żołnierzy czerwonej armii.
Napad na Stołbce miał się odbyć 29 lipca, wskutek jednak popsucia samochodów, odłożono go na później.
Przy przejściu granicy przez oddział, grała orkiestra bolszewicka.
Polacy schwytali dwóch więźniów, wypuszczonych przez bandytów w Stołbcach.
Zmarł 7-my policyant, raniony przez bandytów.
We wtorek w Stołbcach odbył się pogrzeb żyda, sekretarza tartaku, zamordowanego przez bandytów.
W pogrzebie wziął oficyalny udział starosta.

Według ostatnich wiadomości ze Stołbiec, dwa plutony bandy dywersyjnej kryją się po lasach i przypuszczać należy, że zostaną przyłapane, gdyż odcinek granicy naprzeciw Stołbiec został szczelnie obsadzony przez policyę i wojsko. Jeden pluton - jak już donieśliśmy - przeszedł w środę rano granicę sowiecką, porzuciwszy po drodze dwa karabiny maszynowe, amunicyę i zagrabione mienie. Poza tem, zdobyto na bandytach trzy karabiny maszynowe, 22 karabinów ręcznych, granaty, pyroksylinę i kilka tysięcy naboi.

Miasteczko Stołbce, które padało ofiarą napadu bandy dywersyjnej, jest jedną ze znaczniejszych miejscowości, leżącej niedaleko granicy Rzeczypospolitej. Miasteczko to leży przy ujściu rzeki Odcedy do Niemna, w b. powiecie mińskim, przy linii kolejowej moskiewsko-brzeskiej, oddalone o 70 wiorst od Mińska. Mieszkańców, przeważnie żydów, ma 3000, posiada cerkiew murowaną w 1825 r., fundacji ks. Czartoryskich, kaplicę katolicką, synagogę żydowską, szpital, szkołę, fabrykę zapałek chemicznych, 20 spichrzów zbożowych rządowych i tyleż prawie prywatnych, warsztaty budowy łodzi i wicin. W Stołbcach znajduje się pierwsza ważniejsza przystań na Niemnie, który odtąd poczyna być żaglowym. Miasteczko to jest bardzo handlowe, jakkolwiek po przeprowadzeniu drogi kolejowej w roku 1871, ruch handlowy nieco podupadł. Lud okoliczny, oprócz rolnictwa, zajmuje się flisactwem. Dworzec kolei żelaznej, który jak wiadomo, padł również ofiarą bandytów, znajduje się w odległości 1 kilometra od samego miasteczka.

*

1924.08.08.

"Jest wiele rzeczy pomiędzy niebem a ziemią, o których się nie śniło nawet - komisji odszkodowań" - możnaby sparafrazować znane powiedzenie nieboszczyka Szekspira, gdy się pozna niespodziane odkrycie komisyi alianckiej, przeznaczonej do zbadania zdolności płatniczej Niemiec w sprawie odszkodowań. Komisya ta miała za zadanie szukać niemieckich pieniędzy wszędzie, gdzie one są. W tym celu badała rachunki kapitałów obcych, złożonych w bankach Londynu i Paryża. Finansiści koalicyi zabrali się w ten sposób energicznie do rzeczy, wyręczając swoje rządy, które nie umiały jakoś wyegzekwować należności od Niemiec.

W trakcie tych poszukiwań komisya aliancka uczyniła nieoczekiwane, a ciekawe odkrycie, o którem już wczoraj donieśliśmy.
Oto obok olbrzymich kapitałów niemieckich znalazła w bankach londyńskich i paryskich także ogromne kapitały, należące do polskich obywateli, w kwocie na nasze stosunki, poprostu zawrotnej, bo przewyższającej 500 milionów dolarów. Posiadaczami tych sum są nasi wielcy magnaci rolni i nasi wielcy przemysłowcy, przedewszystkim z Łodzi.

[...] Większość tych kapitalistów i magnatów starała się uzyskać ulgi w płaceniu podatku majątkowego, oświadczając, że żadnej gotówki nie posiadają, wobec czego rząd rozłożył podatek na raty, zwłaszcza wobec wielkich posiadaczy rolnych [...]. Nasi bogaci biedacy "nie posiadający gotówki" na zapłatę podatku, posiadają ją ukrytą w zagranicznych bankach, w wysokości, która przekracza kilkakrotnie cały zapas kapitału Banku Polskiego [...].
Odkrycie to rzuca ciekawe, a bardzo różnorodne światło na stosunek tych najbogatszych obywateli do swojej Ojczyzny [...].

*

1925.01.28.

Kilka krakowskich kin wyświetlało w ostatnich czasach dwa filmy dwóch rozmaitych wytwórni, przedstawiających wyjście żydów z Egiptu, w których atrakcyjnym momentem było rozstąpienie się wód Czerwonego Morza. Wielu widzów zdumiewa się pomysłowością reżysera i nie umie sobie wytłumaczyć, w jaki sposób on ten niezwykły "trick" wykonał. Cały dowcip polega poprostu na tem, że i na jednym i tym samym filmie robiono z kolei kilka zdjęć. Najpierw więc zdjęto obraz morza i nieba, zasłaniając odpowiedni jego skrawek salową blaszką przytwierdzoną do aparatu. Następnie zasłoniwszy w ten sam sposób niebo i morze, wypełniono wodą wolną środkową część obrazem podziału wód. Z olbrzymich rezerwoarów wyciekają strugi wody, zapełniając przestrzeń między rezerwoarami. W ten sposób powstaje obraz filmowy zstępywania się wód, ulicy w morzu, który zajmuje wolne miejsce na filmie nieba i morza. A teraz stary pomysł: puszcza się ten film odwrotnie i w ten sposób powstaje obraz rozstępywania się wód.

Teraz trzeba pokazać ściany wodne. W tym celu zbudowany ściany z żelatyny, dyskretnie oświetlone zielonem światłem, po których spływają cienkie pasma wody i znowu połączenie odpowiedniego wycinka z obrazu nieba i morza z tą ścianą wodną daje nam złudzenie dokonanego cudu. Pozostaje wypełnić jeszcze wolną przestrzeń między ścianami. Znowu zasłania się niebo i ściany, a przed aparatem defilują tłumy żydów, a potem pędzi armja egipska [...]. Oto realizacja cudu w XX stuleciu.

*

1924.08.06

Komu nasze panny wydają się zbyt "nowoczesnemi", zbyt "emancypowanemi", ten może się pocieszyć, iż zagranicą, pod tym względem jest jeszcze "gorzej". Świadczy o tem felieton pewnego włoskiego pisarza, przedstawiający typ nowoczesnej panny włoskiej.

Przyjrzyjmy się temu typowi. Oto 24-letni Doro, kocha Lolę. Jeszcze parę dni temu, matki jej wcale nie znał. Lola, zamieszkała stale w Turynie, spędziła kwiecień i maj u swej ciotki we Florencyi i tam tańczyła z panem Doro, rozmawiała z nim, flirtowała, a nawet występowała razem z nim, na cele dobroczynne w przedstawieniu amatorskiem.

Ona miała na sobie czerwoną sukienkę - gdyż to tylko wiadomem było włoskiemu felietoniście - on zaś odgrywał rolę murzyna. Pewnego wieczoru, w czasie zabawy, urządzonej w willi bogatego Amerykanina, nastąpiło pomiędzy młodymi w parku, trzy razy "krótkie spięcie". Inaczej się wyrażając, młodzi wymienili między sobą trzy całusy. W ten sposób zacieśniła się pomiędzy nimi znajomość i przyjaźń.

Felietonista widział Lolę tylko dwa razy i to bardzo przelotnie. Jest to panna wysoka i smukła, rzucająca bardzo rezolutne spojrzenia. Ręce i stopy ma trochę za duże, ale jest to ostatecznie defekt, który posiadają wszystkie nowoczesne panny. Obecnie od dziesięciu już dni Doro bawi we Florencyi, dokąd znów przyjechał, aby się z Lolą zobaczyć. Tym razem Lola zabrała ze sobą mamę. Oficyalne staranie się o rękę Loli nastąpić ma dopiero w jesieni. Otóż Doro wpadł pewnego dnia do feljetonisty i powiedział:

- Dzisiaj wyjeżdżam, nie mówiąc o tem nikomu, nawet Loli. Gdybym dzień jeszcze jeden pozostał, to chybabym oszalał. Ta dziewczyna jest poprostu głupia. Posłuchaj tylko. Wstaje o godzinie 6 rano. Od 7 do 8 gra w tenisa. Naturalnie ze mną. O godzinie 9 kąpiel i przejażdżka łódką. Oczywiście ze mną. Ona wiosłuje. W kąpieli urządza wyścigi pływackie, głowę trzymając nad wodą. O godzinie 11-tej następuje kąpiel słoneczna, naturalnie oddzielnie. Potem odbywa się długi spacer nad morzem.

Po obiedzie następuje gra, mianowicie w pokera o pieniądze i, niestety, ze mną. O godzinie 4, druga kąpiel, skok głową na dół z trampoliny. O godzinie 5 jednogodzinny spacer. O godzinie 8 wieczór obiad. O godzinie 10 bal, naturalnie ze mną. Trwa to do 1, 2 lub 3 rano. Jeżeli przypadkowo w hotelu naszym nie tańczą, to następuje wycieczka w mojem aucie do Viareggio. Ona chce prowadzić auto. Teraz znowu właśnie wpakowała je do rowu. Wczoraj rano przybyłem zmęczony i nieco spóźniony o godzinie 8 na plac tennisowy. czy wyobrażasz sobie, co tam zobaczyłem? Moja Lola boksowała się z jakimś panem z Medyolanu, który dopiero wczoraj przyjechał. Boksowała się w kostyumie kąpielowym. Następnie poszedłem do domu i spałem najpierw całą dobę. Potem napisałem do niej, że nie pasujemy do siebie. Ale, ba! - Zapomniałem! Spotkałem ją jeszcze przypadkowo, zastając ją w otoczeniu młodych panów. Wszyscy ci panowie ubrani byli w majteczki kąpielowe. Lola pozwoliła im macać muskuły swej prawej ręki. Następnie jeden z panów począł się przechwalać muskułami swych nóg, prosząc ją, aby zechciała sama rzecz sprawdzić namacalnie. Nie wahała się tego uczynić. Potem także i ona wyciągnęła nogę, jak gdyby to była rzecz najnaturalniejsza na świecie, i rzekła:
- Niech pan dotknie! Prawda jakie mam muskuły?
- A matka? Cóż na to matka? - zagadnął feljetonista.
- Matka jest jak wniebowzięta. Wyuczyła się ona na pamięć nazw wszystkich muskułów ludzkich i o każdym z nich wie, gdzie się znajduje.

Tak się przedstawia typ panny włoskiej. Porównajcie go teraz z typem naszej panny, a później wydajcie sąd - sprawiedliwy.

*

1924.08.08
Przygoda cesarzowej Eugenii w haremie

Paryskie czasopismo "Petite Bleue", podając szereg szczegółów z życia małżonki cesarza Napoleona III, opisuje następującą jej przygodę, która spotkała cesarzową w Konstantynopolu. - Gdy mianowicie w roku 1869, w podróży powrotnej z Egiptu zatrzymała się ona przed Złotym Rogiem, sułtan zjawił się osobiście na dworcu kolejowym, ażeby cesarzową Francyi przyjąć. Według zwyczajów mahometańskich, nie wolno mu było prowadzić cesarzową pod rękę. Sułtan towarzyszył jej do Bosforu, gdzie cesarzowa wsiadła do małej łódki, mającej przewieźć ją na drugi brzeg.

Okazało się jednak, że w tej łódce było tylko jedno miejsce dla sułtana. Sułtan wsiadł wobec tego do łódki i poprosił cesarzową, aby usiadła mu na kolanach. Jakkolwiek cesarzowa była bardzo tą propozycją zdziwiona, nie odważyła się jednak tego powiedzieć i życzenie sułtana spełniła.

W czasie wizyty u sułtana, przyszło cesarzowej Eugenii na myśl, że uprzejmością z jej strony będzie, jeśli zapozna się z najulubieńszą żoną sułtana.
Jakkolwiek sułtan niezbyt był zachwycony tą prośbą i zakłopotanie odbiło się nawet na jego twarzy, to jednak prośbę cesarzowej spełnił. Udano się więc do sułtańskiego haremu. - Cesarzowa spostrzegła sułtanową leżącą na dywanie i podeszła do niej, chcąc jej podać rękę. W tej właśnie chwili spotkało ją coś niespodziewanego. Oto faworytka sułtana wpadła we wściekłość z powodu uczucia zazdrości, jakiego doznała, widząc sułtana w towarzystwie obcej kobiety. Zerwała się więc z dywanu i wymierzyła cesarzowej taki cios w okolicę brzucha, że cesarzowa zemdlała. Długo sułtan usprawiedliwiał się potem przed cesarzową, poczem wywiązała się pomiędzy nim a jego zazdrosną małżonką dość gorąca wymiana zdań w języku tureckim. Tymczasem eunuchowie podali na srebrnych tacach czarną kawę, za którą jednak cesarzowa podziękowała. Po tem osobliwem powitaniu w haremie, sułtan wbrew zwyczajom tureckim, podał cesarzowej ramię i błagał ją na wszystko, ażeby o przykrem zajściu w haremie nigdy cesarzowi nie wspominała.

*

1924.08.08

Kanadyjski multimilioner sir Davis, którego nazywają kanadyjskim Rockefellerem, rozwiódł się temi dniami ze swą żoną, chciał bowiem ożenić się z hrabiną, która mimo swej młodości, ma już za sobą dość burzliwe życie.

Elly Klerian, córka jednego robotnika ze San Orlean, przybyła mając lat 16 do Nowego Yorku i wstąpiła tam na pocztę jako pomocnica. Po krótkim czasie opuściła to stanowisko i została manicurzystką w jednym z wykwintnych hoteli. Tam, z powodu swej nadzwyczajnej piękności, wpadła w oko dyrektorowi jednego z kabaretów, który postanowił wykształcić ją na artystkę. W podróży artystycznej dotarła do swego rodzinnego miasta. Gdy tu wystąpiła na scenie w ubraniu niezmiernie przejrzystem, z poza którego przeglądało całe jej ciało, w samym środku przedstawienia przerwała występ oświadczając, iż wstydzi się koleżanek i swych współuczennic, które widziała na widowni.

Attache poselstwa włoskiego hr. Moroni, który był obecny na przedstawieniu, tak był poruszony wstydliwością pięknej artystki, że postanowił się z nią ożenić. Po weselu udał się z nią do Włoch, gdzie początkowo małżonkowie żyli bardzo szczęśliwie. Po niejakim jednak czasie, pomiędzy małżeństwem wynikły jakoś niesnaski, które doprowadziły do rozwodu. Hrabina pozostała w Europie i odwiedzała dość często kasyno w Mote Carlo. Tam to właśnie poznał ją sir Davis i zaręczył się z nią, wziąwszy uprzednio rozwód z żoną. Dał on jej w prezencie narzeczeńskim wspaniałą willę w Monte Carlo, ona mu zaś dała, odwdzięczając się, pocałunek swych pięknych ust.

*

1925.01.28

Baranowicze, 26 stycznia.
Grzegorz Rasputin, uchodzący ongi za świętego, otruty, zastrzelony i utopiony w Newie... pojawił się w granicach Rzeczypospolitej Polskiej, uniknąwszy kul strzelających doń straży bolszewickich z zagranicy. Polskie władze policyjne, do których zgłosił się rzekomy Rasputin w istocie podobny do zmarłego, jak dwie krople wody, nie posiadającego paszportu "awanturnika" wysłały pospiesznym pociągiem do Warszawy.

*

1925.01.28

Pies zarabia 50 dolarów tygodniowo. Oto jest suma, którą co tydzień przynosi swemu panu pies policyjny "Rin-tin-tin" za swą świetną grę filmową.

Inteligencja tego psa przewyższa zwykły psi spryt. Rin-tin-tin potrafi dokonać tego, czego żaden inny pies nie dokona, jest tym szczęśliwcem, którego zdolności zarobkowania przewyższają niejedne umiejętności ludzkie w tym kierunku.

Lecz w istocie zasługuje on na tak wygórowaną gażę, gdyż niektóre z jego bohaterskich czynów, wyświetlane obecnie na ekranach kinematografów są najzupełniej przekonywaujące. Oglądając obraz p. t. "Rin-tin-tin" wyzbędziecie się wszelkiego pod tym względem sceptycyzmu. Treścią tego obrazu jest fascynująca opowieść o dalekiej północy, w której Rin-tin-tin jest głównym bohaterem. Film ten wyświetlany będzie w najbliższych dniach w "Uciesze".

*

1924.08.07
O małpach, ludziach i małpoludach

Berlin 5 sierpnia.
Profesor dr Pfungst, mówiąc w berlińskiem Towarzystwie medycznem o znaczeniu małpiej biologii dla ludzi, powiedział rzecz, która niezbyt jest pochlebna... dla ludzi. Oświadczył mianowicie, że małpa jest częściowo bardziej rozwinięta, aniżeli człowiek. Uzębienie jej jest lepsze i organicznie jest ona zabezpieczona przed zapadnięciem na chorobę ślepej kiszki. Nietylko zresztą uzębienie człowieka jest znacznie prymitywniejsze aniżeli małpy, lecz także ręka małpy góruje nad ręką człowieka.

Różnice pomiędzy różnymi gatunkami małp są bardzo wielkie. Rozróżnia się małpy najniższego gatunku, małpy Nowego Świata, z ogonami i małpy Starego Świata oraz małpoludy, których bilogia nie jest jeszcze dobrze znana. Ponieważ małpoludy żyją przeważnie w dziewiczych lasach i dlatego trudne są do obserwacji, trzeba zatem studyować ich życie w niewoli. Jeden z uczonych Francuz Garnier, wpadł na osobliwy pomysł, zamknięcia się z małpami w żelaznej klatce, aby módz ich życie obserwować. Mądre te jednak zwierzęta, widocznie zoryentowały się w jego zamiarach, to też gnieździły się w oddalonym rogu klatki, chroniąć w ten sposób przed jego oczyma tajemnice swego małpiego żywota [...].

Małpa niema zwyczaju zachowywać dokoła siebie czystości, czystość zresztą jest i u ludzi tylko wynikiem tresury. Nie zachowują one czystości dlatego, że prowadzą życie koczownicze, więc nie zależy im na tem, aby dokoła nich było czysto. Zenieczyściwszy jedno miejsce, przenoszą się na inne. Małpy ziemne są znacznie złośliwsze i niebezpieczniejsze, aniżeli małpy żyjące na drzewach. Małpa czuje strach przed ludzkim spojrzeniem. Życie erotyczne małp wykazuje cechy homoseksualne. - Twierdzą nawet, że płeć trudną jest u małp do rozpoznania, co jednak nie jest prawdą.

Uczeni niemieccy, którzy studyowali życie małp, zaprzeczają, jakoby małpy porozumiewały się ze sobą jakimś specyalnym językiem. Małpy nie mówią, lecz tylko porozumiewają się przy pomocy ruchów i wydawanych przez siebie dźwięków. A zatem z zamiaru Garniera, który planował ułożenie słownika mowy małpiej, nie będzie nic.

*

1924.08.07
Pokaż mi swoje nogi, a powiem ci kim jesteś

Kraków, 6 sierpnia.
Różne są sposoby przepowiadania przyszłości. Wróży sie z kart, z rąk, z charakteru pisma, z zębów, a nawet z uszu. Francya należy do kraju, w którym umiejętnośc przewidywania przyszłości doszła do najwyższego rozkwitu, a jednak i tam wynaleziono obecnie w tej dziedzinie coś całkiem nowego. Oto w jednej w wykwintnych francuskich miejscowości kąpielowych nad morzem, usadowił się specyalista, który ciekawym rodzicom przepowiada z jak największą dokładnośćią przyszłość ich dzieci, o ile podda ich nogi dłuższemu, lub krótszemu badaniu. Człowiek ten nie robi przy tem żadnej tajemnicy z podstaw, na której sztukę swoją opiera, albowiem wygłosił on niedawno na plaży następujący wykład:

- Patrzcie państwo na tego chłopczyka, który swoją silną, szeroką piętę zagłębia w piasek. Możecie być przekonani, że chłopiec ten posiada niezależny charakter, wszelkie zaufanie do samego siebie, a może nawet obdarzony jest niezmierną pychą. Tam, o parę kroków dalej, widzicie państwo chłopca z płaskiemi stopami. Będzie to napewno bojaźliwy, skromny człowiek o niezdecydowanym charakterze. Będzie zato zwolennikiem porządu, z pewnością nie odznaczy się nigdy niczem, ani w złem, ani w dobrem i prawdopodobnie nie zauważony przejdzie przez życie... A oto tam dalej widzicie państwo młodzieńca z okrągłym, długim, podobnym do kiełbasy, wielkim palcem, odstającym od innych palców u nogi. Powinniście mu współczuć. Jest to - nie mam co do tego żadnych wątpliwości - pewna oznaka występnych skłonności.

- Zagięte palce, wskazują na wielką siłę duchową, ale jednocześnie oznaczają gwałtowny charakter, a nawet despotyzm. Noga szeroka i gruba w kostce jest pewną oznaką indolencyi, a niekiedy nawet wielkiego lenistwa myśli.

- Moja teorya - kończył ów specyalista - opiera się na mocnych nogach, a mocne nogi, są zawsze oznaką inteligencyi i bezpieczeństwa.

*

1924.08.07
Dom złej sławy

Właścicielka willi pod Londynem, w której osławiony Mahon, niedawno na śmierć skazany, zamordował swą przyjaciółkę miss Kaye, następnie zaś poćwiartował jej zwłoki i spalił, chciała tę willę sprzedać, ale nie mogła. Pomimo niskiej stosunkowo ceny, jakiej żądała, nie było chętnego nabywcy - czemu zresztą trudnoby się dziwić. Nagle właścicielka tej willi zaczęła robić nieoczekiwane interesy.

Codziennie przyjeżdżają tysiące osób, głównie kobiet i dzieci, nie tylko z Londynu, ale nawet z bardziej odległych okolic, ażeby obejrzeć miejsce głośnego morderstwa. Za opłatą jednego szyllinga od osoby wpuszcza się ich do willi. Z opłaty wejściowej dwa pensy odpada na podatek od zbytku, a pozostałych 10 pensów dzielą między siebie właścicielka willi i jeden z sąsiadów, który pobiera opłaty wejściowe i oprowadza zwiedzających.

Oprowadza on w całem tego słowa znaczeniu i daje objaśnienia: "Tu stał piec, gdzie część zwłok była spaloną; tu stał kufer, gdzie była przechowywana reszta zwłok i t. d."
Wszystko to razem jest oczywiście wysoce niesmaczne, ale włąścicielka willi zapewnia, że gdyby nie pobierała opłaty za wejście, to gnany żądzą ciekawości tłum zniszczyłby jej zupełnie willę. I z tego stanowiska dama owa ma racyę, bo nie ma żadnych ustaw, które mogłyby tę niezdrową sadystyczną ciekawość pohamować. Prasa angielska ostro krytykuje to wszystko, co się w owej willi dzieje i domaga się od policyi, by temu niemoralnemu skandalowi położyła koniec.

*

1924.09.04
Angielski następca tronu w roli apasza

Paryż, 1 września.
Dzienniki paryskie donoszą, że na pokładzie parowca "Bergaria", na którym książę Walii odbył podróż do Nowego Yorku, wydano bal maskowy, połączony z konkursem na najpiękniejszy kostyum.

"Jego królewska wysokość" książę Walii obiecał, że zaszczyci bal swoją obecnością. To też wieczorem sala balowa przedstawiała wspaniały widok. Damy błyszczały od wspaniałych, fantastycznych tualet i rzucających jaskrawe ognie brylantów. Przy dźwiękach dzikiej muzyki tańczono gorliwie, damy jednak usiłowały przeniknąć wzrokiem każdego zamaskowanego tancerza, chcąc wykryć osobę angielskiego następcy tronu. Każda z nich chciałaby choć raz jeden w życiu z nim tańczyć. Szczególniej kilka pięknych Amerykanek bardzo gorliwie poszukiwało księcia, ale nie można go było znaleźć. [...]

Gdy ujrzano przesuwającą się w tańcu parę w strojach apaszów, ktoś rzucił żartobliwie uwagę:
- Książę Walii zabwaia się jako apasz. To jest on.
Śmiano się, nie przypuszczając wcale, że uwaga ta jest przypadkowo trafna. Gdy przyszła chwila rozdawania nagród, sąd konkursowy wśród ogólnej wesołości pierwszą nagrodę przyznał właśnie parze apaszów. Ku ogólnemu zdumieniu dowiedziano się, że tym natrętnym apaszem, który wciskał się do wszystkich kół towarzyskich, był nie kto inny, tylko angielski następca tronu.

Wielka była rozpacz pięknych Amerykanek, gdy dowiedziały się, że właśnie zapraszającemu ich do tańca apaszowi wszystkie z kolei dały odkosza, gdyż wydał im się zbyt ordynarnym. Partnerką skięcia w stroju apaszki była czcigodna milady Richard Norton, synowa lorda Grantley.

*

1924.09.04
Tajemniczy książę murzyński

O niezwykłych przygodach zuchwałego oszusta, w wielkim stylu, opowiadają londyńskie dzienniki. Saide Cacelo brzmi nazwisko tego pomysłowego murzyna, który raz jako emir Kurdystanu, kiedyindziej, jako książę sjamski, pojawił się w najelegantszych lokalach Londynu i Nowego Jorku, aby sie wkrótce znowu ulotnić bez śladu. Ten genialny oszust rasy czarnej, mówi prawie wszystkimi językami, nabywa swoje eleganckie, najmodniejsze ubrania w najlepszych firmach krawieckich Londynu i mieszka zawsze w najdroższych hotelach - prawie zawsze na koszt właściciela hotelu lub portyera.

Przed sześciu tygodniami przybył czarny "książę" do Londynu. Zamieszkał w hotelu Savoy, gdzie w pierwszej chwili zwrócił uwagę portyera fakt, że wytworny, egzotyczny gość nie ma ze sobą żadnych pakunków podróżnych. Jednakowoż eleganckie ubranie, złota papierośnica, piekny złoty zegarek rozproszyły wątpliwości. Czarnemu księciu, który na liście podróżnych zapisał się jako książę Kurdystanu - oddano do rozporządzenia najdroższy pokój w hotelu. Gość spożył lunch i obiad w restauracji hotelowej, a śniadanie podano mu do pokoju. "Książę" odraczał zapłacenie rachunku z dnia na dzień, oświadczając, że czeka na przesyłkę kilku tysięcy funtów szterlingów od rządu w Kurdystanie.

Cała ta sprawa wydała się wreszcie zarządowi hotelu nieco podejrzaną i "księcia" przeniesiono do innego pokoju - małego i taniego.

Jego wysokość uczuł się obrażony takiem postąpowaniem i momentalnie opuścił hotel, nie zapłaciwszy wszakże ani grosza. Udał się on prosto do innego eleganckiego hotelu. Trafił jednakowoż nieszczególnie, ponieważ ten drugi hotel miał włąsną policyę.

Specyalny detektyw miał śledzić gości, ponieważ istniało odejrzenie, iż w hotelu zamieszkali tajni soweccy agenci. Książę Kurdystanu, który tym razem zameldował się jako następca tronu jakiegoś fantastycznego państwa - miał "pecha". Albowiem aresztowano go.

Przesłuchanie czarnego "księcia" napotkało na poważen trudności, ponieważ Saide Cacelo, który poprzedniego dnia jeszcze mówił płynnie wszystkimi europejskimi językami - nagle zapomniał ich i upierał się, że mówi tylko po koptyjsku.

Szereg dni upłynął, zanim policya znalazła właściwego tłomacza. Prawdziwego nazwiska tajemniczego księcia i tak nie zdołała policya stwierdzić, ponieważ obstawał on przy swoim tytule księżęcym i imieniu Saide Cacelo, które miał odziedziczyć po przodkach. Ozywiście "książę" niezbyt łatwo mógł wytłumaczyć policyi angielskiej, dlaczego w Nowym Jorku nosił imię Zdenee Uohammed, a w Konstantynopolu zwał się: Jack Bonson.

Najbardziej interesujących szczegółów odnośnie karyery czarnego więźnia, dostarczyła władzom angielskim - paryska policya. Książę Kurdystanu przepędził dwa lata w Paryżu, gdzie znano go we wszystkich nocnych lokalach - jako jednego z najelegantszych gości. Niemniej jego Czarna Wysokość tylko w nocy był tak elegancki, natomiast we dnie, stał na Boulevard des Italiens i czyścił przechodniom obuwie.

Tajemniczy murzyn siedział kilka mieisęcy w londyńskiem więzieniu, udało mu się wszakże uciec.

*

1924.09.04
Demon garbatej poczmistrzyni

Wiedeń, 2 września.
Przed kilku dniami aresztowano z powodu sprzeniewierzenia 300 milionów koron austryackich, 46-cio letnią Różę Korawna, poczmistrzynię w Gobelsburg. Los aresztowanej to wstrząsająca tragedya upośledzonej przez naturę kobiety, która spragniona miłości, padła w szpony bezlitosnego wyzyskiwacza i jego krewnych.

Przez wiele, wiele alt, mała, garbata, przedwcześnie postarzała poczmistrzyni z Gobelsburga, pełniła pilnie i sumiennie swoje obowiązki. Nigdy jej smutnego życia nie rozjaśnił promień mężczyzny. W 1918 roku Róża Kowarna poznała przypadkowo w Rottenbrunn pewnego wojażera, Karola Populorum, który postanowił zrobic sobie z biednej kaleki przedmiot wyzysku.

Po pewnym czasie odwiedził ją w Gobelsburg, gdzie łudził biedną starą pannę mniemana miłością i pozostawał przez szereg miesięcy na jej utrzymaniu. Gdy następnie Populorum przeprowadził się do Wiednia, poczmistrzyni niejednokrotnie posyłała mu po kilka tysięcy koron.

Na wiosnę 1923 roku Populorum pojawił się znowu w Gobelsburg, był niezmiernie tkliwym i zażądał zarazem kilku milionów. Gdy Kowarna oświadczyła, że takiej sumy nie posiada, Populorum zauważył, iż poczmistrzyni zawsze może rozporządzać pieniądzmi. Kowarna, która do tego czasu była najzupełniej uczciwą, po ciężkiej wewnętrznej walce sięgnęła do kasy pocztowej i wzięła stamtąd 5 milionów. Ale to był tylko początek. Wkrótce Populorum zjawił się znowu w Gobelsburg i zażądał dalszych 5 milionów. Przekonał on poczmistrzyni, że się z nią ożeni. I oto pewnego dnia Kowarna zrobiła straszliwe odkrycie. Wyczytała mianowicie w dziennikach, że Populorum został aresztowany w St. Poeltan, ponieważ maltretował swoją żonę.

Gdy w jakiś czas później Populorum zjawił się w Gobelsberg i Kowarna zaczęła mu robić wyrzuty, przyznał że jest żonaty, ale oświadczył zarazem, iż wszczął przeciwko swej żonie kroki rozwodowe. Wyłudził wówczas znowu 5 milionów koron. Gdy w jakiś czas potem Kowarna wzbraniała się udzielać dalszych sum, Populorum zagroził jej doniesieniem karnem. Biedna kobieta, przerażona, dała mu znowu pieniędzy, za które populorum hulał ze swoją żoną w St. Poelten i w Abazyi. Do jednego wyzyskiwacza przyłączyłt się dwie szantażystki, teściowa jego Antonina Koenig, oraz żona Populorum Filomena, które na swoją rękę wydobywały z nieszczęsnej poczmistrzyni pieniądze. Gdy pewnego razu poczmistrzynie nie chciała wypłacić przybyłej do Gobelsburg pani Populorum "alimentów", Filomena Populorum chwyciła ją za włosy i tak ciężko pobiła, że Kowarna leżała przez kilka dni w łóżku.

Tymczasem zdefraudowane sumy rosły ciągle i codziennie groziła możność odkrycia wszystkiego. Kowarna postanowiła uciec i umówiła się ze swym kochankiem o podróż do Włoch. W Wiedniu spotkali się, gdzie Kowarna wręczyła jeszcze wyzyskiwaczowi 4 milinoy koron. Populorum oświadczył, że nie może teraz jechać z nią do Włoch, ponieważ żona jego odkryła plan ucieczki. Populorum miał telegraficznie zawiadomić Kowarnę, kiedy ma przybyć.

Po powrocie do Gobelsburg, biedna garbuska została aresztowana, ponieważ tymczasem defraudacye wyszły na jaw. Na podstawie jej zeznań aresztowano Antoninę Koenig we Wiedniu. Za małżeństwem Populorum wdrożono poszukiwania.

*

1924.12.01
Budowle w świecie duchów

Londyn, 27 listopada.
Niedawno w całem państwie wielkobrytyjskiem święcono - jak donosiliśmy - rocznicę zawieszenia broni przez 2-minutową przerwę wszelkiej komunikacji i pracy przemysłowej. W całym Londynie sygnałem do 2-minutowego milczenia i bezruchu było pierwsze uderzenie godz. 11-ej na zegarze wieżowym w parlamencie, oraz wystrzał armatni.

Spirytyści londyńscy nie omieszkali skorzystać z tej okazyi, aby przypomnieć o swym istnieniu. W Queen Hall odbyło się wielkie zgromadzenie spirytystyczne, na którem wygłosili swe przemówienie Conan Doyle, reverend George Wale Oven i inni przywódcy spirytystycznego ruchu w Anglii.

Przeszło 3.000 osób i to przeważnie ojców i matek poległych na wojnie zebrało się w sali. Setki osób zmuszone były odejść, nie mogąc dostać się do wnętrza.

Reverend Oven opowiadał słuchaczom, że na jego plebanii w Lancashire ukazały mu sie duchy szeregu osób poległych na wojnie i opowiedziały, że w zaświatach odbudowano cały szereg budynków, które uległy zniszczeniu na ziemi. I tak n. p. słynna biblioteka w Lowanium ze swemi kosztownemi księgami znowu została zrekonstruowana dla użytku duchów. Odbudowano również olbrzymią świątynię z fontanną, której woda lśni wszystkimi barwami tęczy. Duchy kąpia się w tej tęczowej wodzie. Reverend Oven zakończył swoje przemówienie słowami: "Świątynia ta odbudowaną została dla was wszystkich, a duchy powiedziały, że nazywać się możemy kościołem wszystkich świętych".

Conan Doyle podniósł nagle oczy do sufitu i rzekł:
- Widzę, jak duchy krążą nad nami. Spoglądają na nas i biorą udział w naszej uroczystości.
Publiczność, wierząc bezwzględnie tym słowom, doznała olbrzymiego wzruszenia, ale - duchów na własne oczy nie zobaczyła.

*

1924.12.01
Czy należy się młodo żenić

Rannego wstania i wczesnego ożenku nikt jeszcze nie żałował, powiada przysłowie, ale rzeczywistość częstokroć temu zaprzecza, ponieważ widzimy, że najczęściej takie małżeństwa, zawierany w zbyt wczesnym wieku, pociągają za sobą rozwody lub nieszczęśliwe małżeńskie pożycie.

Wobec tego należałoby zapytać, w jakim wieku właściwie mężczyzna powinien się żenić. Na to pytanie angielska autorka, Dorota Dix, daje następującą odpowiedź:

Dziewczyna, która budzi płomienną miłość w 19-letnim młodzieńcu, sprzykrzy mu się na pewno, kiedy on będzie miał lat 30, albowiem zmienia się jego gust i ideał kobiecy, a związany jest z kobietą, która nie jest już dla niego odpwiednią. Niedojrzały młodzieniec nie ma dość cierpliwości, subtelności i mądrości życiowej, aby żyć z kobietą w szczęśliwym małżeństwie. Nazbyt młody małżonek w przeważnej ilości wypadków, szuka rozrywek poza domem, ponieważ przed małżeństwem nie zdążył zakosztować życia.

Ale o ile nie należy się żenić zbyt wcześnie, to niemniej niebezpiecznie jest wstępować w związki małżeńskie zbyt późno. Raczej starszy wdowiec może się żenić z perspektywami szczęśliwego małżeństwa, ale nigdy podstarzały kawaler. Albowiem wdowiec jest już "wytresowany", a stary kawaler znajduje się jeszcze w stanie nieoswojenia i napewno żona nie zdoła go przywiązać do domu. Mężczyzna, który przekorczył 50, nabył przyzwyczajeń, z których nie może i nie chce zrezygnować. Te nawyczki są mu droższe od każdej kobiety i dlatego czuje się w małżeństwie, niby w niewoli. Wszystko w domu i żonie niepodoba mu się i zaprawdę trzeba wyjątkowego wypadku, aby takie starokawalerskie małżeństwo doprowadziło do szczęśliwego pożycia.

Najlepszy wiek do małżeństwa dla mężczyzny to granica między 30 a 40. W tych bowiem latach jest kompletnie fizycznie i umysłowo dojrzały, potrafi sobie zdać sprawę z tego, jakiej mu kobiety potrzeba i posiada dosyć doświadczenia i stałości charakteru, aby w walce o byt dla rodziny nie stracić głowy. Jest jeszcze dość romantycznym, aby kochać w kobiecie ideał. Może się jeszcze nagiąć do nowych warunków życia. Pewien filozof grecki powiedział, że właściwie niema dla mężczyzny odpowiedniego wieku do małżeństwa, bo albo jest za młody, albo za stary.

*

1925.01.28

"Sunday Express" donosi z Lizbony, iż miasteczko Porto Alexandre w portugalskich koloniach zachodnio-afrykańskich pochłonięte zostało przez fale morskie.

*

1925.01.28
Wielki bunt więźniów w Petersburgu

"Ost Express" donosi z Petersburga: Petersburski sąd gubernjalny wydał temi dniami kilka wyroków śmierci z powodu buntu więźniów, którzy znajdowali się w więzieniu, izolowanem dla więźniów szczególnie niebezpiecznych. Wedle doniesień prasy sowieckiej, bunt ten wybuchł z końcem grudnia 1924 roku, ponieważ więźniwowie rozpoznali w jednym więźniu szpicla czerezwyczajki. Więźniowie chcieli go zlynczować i zaatakowali w liczbie trzysty także i dozorców, którzy się ujeli za szpiclem. Gdy bunt przybrał groźną formę, wezwano wojsko, które dało salwę i zabiło pięciu więźniów.
Mimo, że jedyną bronią więźniów były kubły drewniane, trybunał uznał, że atak był planowo przeprowadzony i zasądził 7 osób na śmierć, zaś wielu na kilkoletnie więzienia.

*

1925.01.28.
Osłona sarkofagu Tutankhamena uszkodzona

Howard Carter przejął wczoraj od rządu egipzkiego grób Tutankhamena. Bezpośrednio po tem stwierdził, że prawdopodobnie wskutek niedbałości egipskich rzeczoznawców została ciężko uszkodzona jedyna w swoim rodzaju osłona sarkofagu.

*

1925.01.28.
Muzułmanie polscy otrzymają zwierzchnika duchownego.

Rząd polski przygotowuje projekt zorganizowania kościoła muzułmańskiego w Polsce. Projekt ten będzie miał na celu powołanie do życia wyższej władzy duchownej, odpowiadającej godności biskupstwa. Taki muzułmański biskup-muffi, mający władzę zwierzchnią nad duchownymi mahometańskiemi w Polsce byłby wybierany dożywotnio przez delegatów całej ludności muzułmańskiej, zorganizowanej w gminach religijnych.

*

1925.01.28
Tajemnicze zniknięcie Trockiego?

Z Londynu nadeszła sensacyjna wiadomość, że telegrafowano tam z Moskwy, jakoby Trocki nagle zniknął z pałacu, który zamieszkiwał pod Moskwą. Wraz z Trockim zniknęła również cała jego rodzina. Miejsce pobytu Trockiego i jego rodziny jest nieznane.

*

1925.01.28
Mniejszości polskiej w Czechach dzieje się krzywda

Z Cieszyna donosi (H): "Nowa Swoboda" socjalistyczny tygodnik w pradze, zamieścił artykuł posła dra Wintera, p. t.: "Polska mniejszość".

Jest to pierwszy czeski głos, który publicznie stwierdza, że polska mniejszość na Śląsku Cieszyńskim jest uciskana i dzieje się jej krzywda, mianowicie polityka rządu czeskiego wobec polskiej mniejszości nie jest sprawiedliwa. Czynniki miejscowe, które stale żyją nastrojami plebiscytowymi wtrącają się do czynności rządu i sabotują jego zarządzenia. W szkolnictwie np. niszczą polskie szkoły, co oczywiście powoduje rozgoryczenie mniejszości polskiej do czeskiej republiki. Tak samo polski robotnik jest uciskany na każdym kroku i jest rozgoryczony na szowinistyczną robotę działaczy czeskich, którzy mszczą się za dawne porachunki plebiscytowe i tępią prawa polskie gdzie mogą.

Oczywiście słuszny głos dra Wintera pozostał głosem wołającego na puszczy, albowiem miejscowe czynniki nic sobie nie robią z rozkazów Pragi. - Ostatnio niesłychanym skandalem jest nominacja renegata Glajcara na inspektora szkół polskich w powiecie cieszyńskim pod zaborem czeskim.

*

1925.01.28
Barometr kieszonkowy

Pewna londyńska fira wyrabia malutkie barometry, które można nosić w kieszeni kamizelki. Maleńki ten barometr, który pono jest niezmiernie precyzyjny, znajduje duże rozpowszechnienie.

*

1924.09.04
Miasto Jaroszów

Współpracownik jednego z paryskich dzienników udał się w odkrywcze podróże. Pierwszymm celem jego wędrówki było miasto "Terre Liberee" (Ziemia Wyzwolona), utworzone przez t. zw. naturystów, czyli wyznawców przyrody.

Po przybyciu do Luyens, dziennikarz zapytał, gdzie ma szukać naturystów. Chłop odpowiedział:
- Ach, pan ma na myśli tych anarchistów, tych, co to jedzą surowe jarzyny i biegają bez butów? Oni mieszkają w pobliżu wsi Pin, na drodze do Clere, o, niech pan popatrzy, właśnie tam jeden taki idzie.

Oczywiście dziennikarz byłby sam zwrócił uwagę na tego oryginała, w rosyjskiej bluzie, tyrolskim kapeluszu, w szkłach na nosie i bez butów.

Dziennikarz zawarł znajomość ze spotkanym naturystą i dowiedział się, że ma przed sobą Polaka, który w ojczyźnie był nauczycielem. Obecnie przybywał z jednej z wielce oddalonych naturystycznych kolonij, w pobliżu granicy Turcyi i wyraził już zamiar szybkiego odjazdu do Ameryki
- Włóczęgoskie życie - rzekł z uśmiechem szczęścia - to najpiękniejsze życie!

Poprzez skalistą ścieżkę, wokół wielkiej pięknej winnicy, dostali się wreszcie do zabudowań "wolnego wegetaryańskiego miasta". Centrum tej osady stanowi wielka chłopska zagroda. Jednakowoż wokół domu nie słychać ryczenia krów, ani beczenia baranów. Nie widać także nigdzie kur, szukających pożywienia. Ta chłopska zagroda jest zarazem szkołą i warsztatem.

Pan Louis Rimbau, twórca kolonii, zjawia się i prezentuje swoje dzieło.
- Stworzyliśmy "Terre Liberee", ażeby być w zgodzie ze swoiem sumieniem. Obecnie mieszka tutaj 10 naszych zwolenników. Pozostaną tutaj przez kilka tygodni, pracująć łopatą i rydlem. Potem jednakowoż pójdą dalej, dalej, odziani w sandały i wsparci na kiju propagandystów, aby w jak najdalsze kraje nieść dobrą nowinę, ewangelię naturystów. To są dobrowolni pionierzy, którzy przybywają po to, ażeby wybudować miasto przyszłości. Pytamy tych, którzy do nas przybywają: Czy chcecie się wyzwolić? Czy chcecie ekonomiczne i społeczne kajdany, które was krępują pozbywać? Dobrze, zrobimy was trzy razy bogatszymi, niż byliście dotychczas, tłumiąc w was wszystkie bezpożyteczne, pasożytnicze, nieludzkie potrzeby. Staniecie się silniejszymi, gdy wam pomożemy do rozwinięcia tych zdolności, które zatraciliście z powodu uprzemysłowienia kultury. Pouczymy was, jak macie lepiej żyć, zrobimy z was prawdziwych ludzi.

Taką oto jest nauka wegetaryańskich naturystów. Są to właściwie rewolucyoniści. Rewolucyoniści ci jednak oświadczają, że byłoby to szaleństwem, z obecnym cywilizowanym człowiekiem próbować zamachu rewolucyjnego.

Przywódca naturystów ma takich ludzi cywilizowanych w pogardzie, mówi o nich: "Ci czerwoni jak miedź pijacy, te dymiące kominy, te wydęte brzuchy, pełne trupów - prawdziwe wędrujące cmentarze. Te umysły oszołomione wyskokowymi napojami, to mają być ludzie?".

Wegetaryańskie to miasto ma się różnić zatem zasadniczo od komunistycznych kolonij, przyjmujących wszelkie jednostki, ze wszystkiemi ich pożądaniami i nałogami dotychczasowego życia. Naturystyczna gmina ma wychować człowieka takiego, któryby zdolny był odmówić swojemu żołądkowi wszystkiego, co pochodzi ze zwierzęcia albo z fabryki. Człowieka, który żywić się będzie tylko roślinnemi produktami, owocami, jarzyną, zbożem. Uczyć się będą bez książek i nauczyciela. Lekarz, burmistrz, fabryka, będą dla nich zbyteczne. Sami będą budować sobie domy i obywać się bez maszyn. I w ten sposób, wracając, do natury, odzyskają wreszcie szósty zmysł: instynkt. który zarazem jest sumieniem.

- Miasto stanie, ono już istnieje. Ci pionierzy, którzy tam od trzech miesięcy pracują, z cywilizacyi, która ich otacza, akceptują tylko sól, mydło i oliwę. Dobór ich potraw przeraziłby każdego mięsożernego gastronoma. Dziesięć hektarów ziemi, dobrej, żyznej ziemi francuskiej, ma ich wyżywić.

- Proszę spojrzeć, to idzie Solange, liczy obecnie 6 lat. To pierwsze wegetaryańskie dziecko.
Mała Solange, której zdrowa i różowa twarzyczka, mogłaby stanowić najlepszą reklamę dla wegetaryańskiego regime'u, wychowana została według zasad gminy naturystycznej, do matki i ojca mówi po imieniu. Będzie ona stopniowo pouczana, jak ma odkryć samą siebie. Starsi obserwują w niej pierwsze uderzające ujawnienia instynktów.

Chłopi z okolicy obserwują z zainteresowaniem życie i pracę tych osobliwych ludzi.

*

1925.01.28

Najznakomitszy z krytyków Ameryki, Alan Dale, który dotychczas bez zastrzeżeń nie zachwycał się żadnym obrazem i znany jest ze swej surowości, pisze o "Dzwonniku z Notre Dame", co następuje:

Nigdy jeszcze nie widziałem na scenie ani na ekranie bardziej zajmującego, epokowego, niezapomnianego i pozostawiającego niczem niezatarte wrażenie odtworzenia ekscentrycznego, dizwnego i cynicznego charakteru, jakim raczy nas Lon Chaney swym "Dzwonnikiem z Notre Dame". Widzieliśmy cały szereg obrazów, które kosztowały miljony dolarów, lecz o żadnym nie mogliśmy dotychczas powiedzieć, że zasługiwały na to, by takie nakłady na nie robiono, lecz według naszego zdania "Dzwonnik" opłacałby się za wszelką cenę. Warto przyjechać z najdalszego zakątka, by go zobaczyć. Kto chce rozkoszować się prawdziwym dziełem artystycznem, niech zobaczy ten film. Jest to obraz, którego nie można zapomnieć.

*

1924.12.06
Pogrzeb wroga kobiet

Niejaki Jakckson, dentysta z Walronu w hrabstwie Sussex w Anglii, rozporządził testamentem, że żadnej kobiecie nie wolno iść za jego trumną. Natomiast wszystkie jego psy i koty miały uczestniczyć w pogrzebie. Po specyalnej ceremonii wszystkie zwierzęta otruto na grobie i pochowano razem ze zmarłym panem. Poprzednio już otruto konie dziwaka, które również zapragnął zabrać ze sobą na tamten świat.

*

1925.03.05
Aparat odmładzający

Londyńskiemu urzędowi patentowemu przedłożono osobliwy wynalazek. Chodzi tutaj mianowicie o aparat, który ma usuwać wszelkie organiczne zaburzenia w lludzkim ciele i przywracać ludziom, którzy już przekroczyli sześćdziesiątkę, zdrowie młodości. Cudowny ten odmładzający aparat ma usuwać bóle, wygładzać zmarszczki i wywoływać porozt włosów na łysinie. Wynalazca Otto Overbeck jest przekonany, że życie ludzkie znajduje się pod wpływem elektryczności. Mózg jest akumulatorem organizmu. Można go tedy sztucznie naładować elektrycznością i w ten sposób przywrócić utraconą energię życiową. Overbeck twierdzi, że sam on jest najlepszym dowodem działania odmładzającego aparatu. Pomimo że liczy już lat 64, czuje się 30-letnim mężczyzną, a umysłowo bardziej czynnym, aniżeli kiedykolwiek. Niedawno był zupełnie łysym, obecnie może się pochwalić gęstą czupryną, a siwe jego włosy znowu pociemniały. Przed czterema laty cierpiał na chorobę sercową, lekarze doradzali mu już, aby robił testament. Obecnie cieszy się jak najlepszym zdrowiem i nietylko wyleczył się z choroby sercowej, ale z chronicznego cierpienia nerek i osłabienia oczu. Kilkudziesięciu znajomych wynalazcy odzyskało zdrowie i młodość przy pomocy cudownego aparatu. Pewna kobieta zamieszkała w Gruensby, miejscu rodzinnem wynalazcy, która od szeregu lat była ślepą, dzięki aparatowi codziennie odzyskuje po trochę światło oczu.
Aparat składa się z elektrycznych baterji i metalowych grzebieni. Osobnik, chcący się odmłodzić, musi wieczorem i rano przynajmniej przez 5 minut czesać się takim grzebieniem metalowym. Skutek ma być niezawodny.
Cała ta historja - przyznać trzeba - brzmi nieprawdopodobnie i wygląda mocno na bluff reklamowy.

*

1925.03.04
Skocznia narciarska pod Berlinem

Pod Berlinem zbudowano niedawno skocznię narciarską, której jednak brakuje jeszcze... śniegu. Podobne sztuczne skocznie znajdują się u nas w Tatrach, mianowicie w Jaworzynce i na Krokwi. Ta ostatnia niedawno zbudowana, będzie wyzyskana przy najbliższych zawodach narciarskich.

*

1925.03.04
Pertraktacje i przewiezienie zwłok króla St. Augusta z Petersburga do Warszawy.

Poseł polski w Moskwie otrzymał polecenie rozpoczęcia z rządem sowietów pertraktacji o sprowadzenie zwłok ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Zwłoki te spoczywają w podziemiach katolickiego kościoła św. Katarzyny w Petersburgu. Powodem wydania tego zlecenia stało się bezpośrednie zawiadomienie rządu sowieckiego, że wszystkie zwłoki, złożone w podziemiach, będą wywiezione i złożone we wspólnym grobie

*

1924.11.30

Motto: "Jeśli kobieta ciebie nie kocha
pozwól jej kochać innego...!"

Najciekawsze pytanie XX. wieku!

Kiedy kobieta nie zdradzi?

Żona, narzeczona, kochanka, mąż, narzeczony, kochanek i absolutnie wszyscy powinni zobaczyć film, który pytanie powyższe w ciekawy sposób rozwiązuje.

MIASTO ROZKOSZY
10 wielkich aktów w całości.

Najbardziej senzacyjny, erotyczny, a zarazem tragiczny film najnowszej produkcyi z hulaszczego życia Paryża. Bujne życie nocne metropolii świata, Paryża. Teatry, wspaniałe kabarety, najmodniejsze dancingi, spelunki, palarnie opium, salony najwytwornieyszej arystokracyi, przepych miliarderów, a przytem życie apaszów, zaułki i nory, gdzie czaji się zbrodnia i skrajna nędza. Oto różnokolorowa kanwa, na której mieni się tęczowo, niezwykle wzruszająca a zarazem wstrząsająca akcya i treść dramatu

Obraz przeznaczony dla mężów i żon, szukających napróżno przyczyny trądu, który toczy ich życie rodzinne. Także dla tych, których stan małżeński przeraża ciekawych, lub... czeka.

W rolach głównych: J. Możżuchin, najsławniejszy aktor rosyjski obok Wł. Gajdarowa; Lisienko, najsławniejsza aktorka rosyjska obok Wiery Chołodnaji.

Dziś premiera w "Reducie" Kraków, ul. Lubicz L. 15.

*

1925.03.05

Teatr świetlny "Reduta"
"Fatalna Kamea"
Silny dramat zensacyjny w 6 aktach
Młoda kobieta w ręku zbrodniarzy hypnotyzerów!
W roli głównej Lili Dagower
Po raz pierwszy w Krakowie!

*

1923.12.08

Pewien ortopedysta angielski stwierdza, że kobiety przez noszenie nadmiernie wysokich obcasów tak sobie deformują stopy, iż z czasem w setnem lub tysięcznem pokoleniu zgrabne nóżki damskie zamienią się w końskie kopyta.

Zanik paluszków, podniesienie całej stopy, stwardnienie pięty - i ot!... kopytko gotowe!...

Wówczas to u jubilerów nabywać się będą srebrne, złote i brylantowe podkowy, tak jak dzisiaj kupuje się bransoletki i kolczyki... Naturalnie powstanie nowy zawód "kowali damskich", których jedynym zajęciem będzie podkuwanie damskich kończyn. Cóż? Czy bardzo przeraziła was, piękne panie, taka perspektywa?

Możecie się, jeżeli zechcecie, bronić przed skutkami deformacyi waszych nóżek... Najlepsza rada: nosić rękawiczki nożne i grać nogami na fortepianie, aby wyrobić elastyczność paluszków.

*

1925.03.05
Perły zakopane na cmentarzu

Z Pucka donoszą: Niedawno zauważono przy jednym z ornatów znajdującym się w skarbcu kościelnym, brak wielkiej ilości pereł. Przy powierzchownem obliczeniu ustalono ich liczbę ponad 500 sztuk. Podejrzenie popełnienia tej kradzieży padło na zakrystjana Jednachowskiego Bernarda, który posiadał klucz od skarbca, oraz jego synów Jana i Józefa. Przy rewizji nie znaleziono pereł, lecz 5 książeczek depozytowych wykazujących lokatę większych sum pieniężnych w Banku Kaszubskim w Wejherowie i to już od roku 1913. Ponieważ podejrzani nie umieli się wytłumaczyć z posiadanych pieniędzy, zostali aresztowani.

W czasie przesłuchania przez sędziego w Pucku, Bernard Jednachowski przyznał się do kradzieży pereł i wskazał miejsce na cmentarzu w Żarnówcu, gdzie je przechowywał. Na wskazanym przez sprawcę miejscu odkopano w małej butelce perły w ilości 112 sztuk.

Po powrocie z podróży tamtejszego proboszcza ks. Reicha, stwierdziła policja przy dokładnem obliczeniu brak około 1000 pereł. Uderzającem jest, że kradzieże pereł w skarbcu podobno systematycznie popełniane były od blisko 11 lat i nie zostały zauważone.

*

1924.11.30
Co zagraża długiemu życiu kobiet?

Kierownik nowojorskiego Instytutu przedłużania życia, dr Eugeniusz Fisk, wygłosił temi dniami na amerykańskim kongresie poświęconym sprawie wychowania interesujący odczyt o długości życia współczesnych ludzi. Według niego przeciętny wiek ludzkiego życia przedłużył sie w ostatnich trzech stuleciach z 21 na 58 lat.

To wielkie przedłużenie się życia ludzkiego przypisuje dr Fisk postępom nauki medycznej, dzięki którym śmiertelność niemowląt i dzieci poniżej lat pięciu ogromnie w stosunku do czasów dawniejszych się zmniejszyła. Dr Fisk twierdzi, że przeciętny wiek życia ludzkiego przedłuża się w dalszym ciągu i zagrożony jest tylko śmiertelnością młodych dziewcząt i kobiet, powiększającą się stale. Przypisuje on to lekkomyślnemu sposobowi życia młodych dziewcząt i kobiet ulegających wpływom nowoczesnych sposobów wychowania.

Skoro - mówi dr Fisk - kobiety za wiele palą papierosów, spędzają całe noce poza domem, nadmiernie tańczą, za wiele konsumują alkoholu i zbyt wiele poświęcają miłostkom, to rzecz oczywista, organizm kobiecy cierpi na niedostatek snu i świeżego powietrza, co niewątpliwie ma ujemne skutki dla zdrowia i długości życia kobiety naszych czasów.

*

1924.11.30
Podziemne życie w Chicago
1313 bandyckich klubów w mieście

Wspaniały pogrzeb przywódcy bandytów Obanniniona, który zgromadził cały świat przestępców z Chicago w pełnej paradzie, zwrócił uwagę policyi chicagowskiej, że trzeba przeciwko bandytom wystąpić energiczniej, jeżeli się chce oczyścić atmosferę Chicago

Pierwszym krokiem w tym kierunku, było aresztowanie 56 osób, których dotychczasowy tryb życia wydawał się podejrzany. Prócz tego wysłano dwa silne oddziały uzbrojonych policyantów w podziemny świat Chicago do szynków i spelunek, w których sie kryją przestępcy.

Według informacyi prof. Fryderyka Trashera z uniwersytetu chicagowskiego, który dla studyów psychologicznych miesiącami przebywał wśród bandytów, istnieje w samy Chicago 1.313 bandyckich klubów, których filie rozsiane są po całym kraju. Niektóre z nich cieszą się nawet poparciem pewnych wpływowch polityków. Również piwowarzy i gorzelnicy, popierający przemycanie alkoholu, są protektorami przestępców.

*

12.07.1924
Zuchwały napad juhasów

Tatry polskie, które jeszcze nie tak dawno uchodziły za obszar zupełnie bezpieczny, zaczynają od kilku lat stawać się coraz częściej terenem napaści na turystów ze strony zdemoralizowanych wyrostków góralskich, przebywających na halach w roli "juhasów". Już w zeszłym roku zachodziły wypadki miotania na turystów przekleństw i obelg, obrzucania ich kamieniami, szczucia na nich psów itp. W ostatnich dniach zdarzył się jednak wypadek przechodzący wszystkie dotychczasowe bezczelnością i zuchwalstwem.

Na powracającego z wycieczki w towarzystwie dwóch pań prof. K. napadło niedaleko Kalatówek, a więc już niemal na terenie Zakopanego, dwóch niedorostków juhasów, rozwścieczonych odmową kupna szarotek i uwagę, że ich zrywać nie wolno. Podczas gdy jeden z górali zaatakował prof. K. żelazną ciupagą, drugi począł go obrzucać z blizka ciężkiemi głazami. Walka z dwoma napastnikami mogła się skończyć dla prof. K. nie posiadającego prócz siekierki żadnej innej broni, fatalnie, gdyby na szczęście pojawienie się dzierżawcy schorniska na Kalatówkach, znającego obu juhasów, nie spłoszyło rozbestwionych górali. Prof. K. odniósł tylko kilka lżejszych skaleczeń i potłuczeń od ciosów kamieni.

*

1925.02.17
Ile samochodów posiada Polska?

Ministerstwo robót publicznych ogłosiło statystykę samochodów. Największą liczbę samochodów wykazuje Warszawa, gdzie zarejestrowano 2557 samochodów osobowych, a ponadto 266 motocyklów. Najuboższe pod tym względem jest województwo tarnopolskie, gdzie jeden samochód przypada na 79 tysięcy mieszkańców, ale też w tem województwie dał się zauważyć w ciągu ostatniego półrocza największy przyrost, bo aż 100 procentowy. Ogółem w Polsce jest 11.434 samochodów, to jest jeden samochód przypada na 2350 mieszkańców.

*

1924.07.03
Dziwaczne prawa amerykańskie

Z dniem 15 czerwca w stanie Virginia w Stanach Zjednoczonych weszło w życie kilka praw, które same pisma amerykańskie nazywają drastycznemi i twierdzą, że uczynią one z Virgini "prawdziwe horrendum ustawodawcze".

Jedno z nich przewiduje izolowanie wszystkich obłąkanych w instytucjach stanowych, ale... za zgodą rodziny.

Inne zabrania małżeństw między czarnymi a białymi.

Trzecie zakazuje przechodzić przez cmentarze po zapadnięciu zmroku. Powodem tego dziwacznego prawa nie są bynajmniej "duchy", ale pary zakochanych, które w Virgini zaczęły na cmentarzach szukać samotności...

Kilka praw dotyczy wykonania prohibicji i są tak surowe, że wystarcza przypadkiem i zupełnie niewinne znaleźć się koło aparatu destylacyjnego, by być skazanym za zbrodnię.

*

1924.07.03
Niema to, jak popularność!...

Pewnien znany i popularny footbalista siedzi na werandzie letniej kawiarni w towarzystwie dwóch pań!... Do stolika zbliża się typowy krakowski "gawer" sprzedający róże.
- Panie ładny!... panie... - tu wymienia poufale nazwisko footballisty - kup pan paniom kwiatki!...
- Dziękuję. Nie trzeba. To same siostry.
- Panie lepszy! może pan przypadkiem tego... goły? to i tak pan bierz! Dam panu na "bórg". U mnie masz pan zawsze kredyt za to, że pan ratował nasz honor narodowy przed Turkami!...

Niedawno tenże sam footballista znalazł się w nocy sam na Krowodrzy. Nagle z ciemności wynurza się dwóch drabów, z których jeden pyta:
- Która godzina?
Zanim zapytany zdążył odpowiedzieć - już jeden z drabów pochwycił jego złoty czasomierz.
- O! ładny... przyda mi się!...
Ale towarzysz woła gwałtownie:
- Oddaj mu tę sikorę! Nie widzisz, że to z "Cracovii"! To tak jakbyś z ołtorza zdjon!

*

1924.08.07
Głupstwo jest nieśmiertelne!

Pruderya prawodawców amerykańskich, działających często tylko pod wpływem chęci uchodzenia przed ogółem za obrońców moralności publicznej, przybiera nieraz, jak wiadomo, formy groteskowe. Nowy tego dowód złożyli radcy miejscy Nowego Jorku, uchwalając regulamin dla użytkujących kąpieli morskich na wybrzeżach Atlantyku w granicach stanu Nowy Jork.

Regulamin ten nie tylko nakazuje paniom kąpać się jedynie w kostyumach, zaopatrzonych w spódniczki i w pończochach, zakrywających zupełnie nagość nóg, ale nawet zawiera paragraf następujący:
"Zabrania się surowo pod groźbą grzywny, osobom różnych płci, rozciągać się na piaskach wybrzeża obok siebie, w odległości mniej niż sześciu cali jedna od drugiej. Taka sama odległość musi dzielić osoby różnej płci, kąpiące się razem w morzu".

Zapewne pruderyjni radcy miejscy Nowego Jorku stworzyli też, dla dopilnowania tego przepisu, urząd inspektorów kąpielowych, których obowiązkiem musi być krążenie z calówką w ręce pomiędzy używającymi kąpieli i mierzenie odległości, dzielącej pary wygrzewające się na słońcu lub pluszczące się w falach morskich.

*

1924.08.07
Plaga szczurów.

Nadchodzą z różnych stron alarmujące wiadomości z powodu masowego pojawienia się szczurów. Klęska ta nawiedziła szczególnie ziemie b. Królestwa Kongresowego i najsilniej daje się odczuwać w miasteczkach i wsiach. Zagrożone są magazyny żywności, śpichlerze, sterty w polach.

Przyczyna pojawienia się szczurów w ogromnej ilości nie jest jakąś ich wędrówką, ale od szeregu lat trwające zaniedbanie, niestosowanie żadnych środków zaradczych, zmierzających do wytępienia tych szkodników.

Do niedawno po wsiach i miasteczkach nieźle radziły sobie ze szczurami nasze koty. Dzisiaj niestety, prawie ich niema! Powędrowały w ostatnich latach do worków handlarzy skórek. Ze względu na cenę kociego futra na rynku, powstaje obawa, że tępienie trwać będzie dalej i że wkrótce koty należeć będą u nas do zoologicznych fenomenów.

*

1924.08.06
Piwo cieszyńskie w Krakowie

Znane ze swej dobroci piwo z browaru cieszyńskiego pojawiło się obecnie w Krakowie i z miejsca zyskało sobie licznych zwolenników. Reczywiście też piwo to pod względem doskonałości nie ustępuje największym naszym browarom, a niewątpliwie jakością przewyższa liczne gatunki piwa, któremi obecnie "poi" się naszą publiczność. To też piwo cieszyńskie jest dla tych browarów groźną konkurencyą i mamy wrażenie, że rychło "upora się" z rozmaitymi fabrykami, których przed wojną nie ważonoby się u nas podawać.

Zaznaczyć należy, że piwo cieszyńskie pochodzi ze sławnego browaru arcyksiążęcego w Cieszynie, a który to browar jest obecnie własnością rządu polskiego. Jest to więc piwo czysto polskie i z tego choćby tylko powodu zasługuje na ogólne poparcie.

*

1924.08.06
Pszczoły dla marsz. Piłsudskiego

Naczelny Zarząd towarzystw pszczelniczych otrzymał świeży transport pszczół matek z Włoch. Pierwsze dwa okazy przesłał marsz. Piłsudskiemu do Sulejówka, przyczem pszczoły zaopatrzone były w rodowody i list z życzeniami, by marszałkowi nigdy miodu nie brakło.

*

1924.08.07
Masowe samobójstwa żandarmów w Czechach

Pismo "Cetnicky Obzor" w ostatnim numerze zaznacza, że liczba samobójstw, dokonanych w ostatnich czasach przez żandarmów, podniosła się do 48 wypadków. Przyczyną tych samobójstw są nieznośne stosunki, panujące w żandarmeryi. Większą częśc dołączonych komentarzy cenzura czeska skonfiskowała.

*

1924.08.07
Mucha, muł a lwy

Z Paryża donoszą, że kiedy temi dniami pewnego ranka cyrk wędrowny opuszczał miasto Chavolles, jakaś złośliwa mucha ukąsiła muła, zaprzężonego do klatki, w której znajdowały się 4 lwy. Muł oszalał z bólu i tak zaczął biedz, że klatka się otworzyła i 4 lwy rzuciły się na muła. Idący w zaprzęgu razem z mułem koń, zerwał lejce, wpadł do kanału i utonął. Natychmiast przywołano z sąsiedztwa żandarmów, którym udało się wszystkie 4 lwy, zajęte spożywaniem muła, zastrzelić.

*

1924.08.03
Fałszywy i prawdziwy agent policyi

Goście kawiarni "Varsovie" przy ul. Nowy Świat w Warszawie mieli sposobność zaobserwować szczególne zajście. Do kawiarni wszedł jakiś wytwornie odziany młody mężczyzna. Rozejrzawszy się po sali zbliżył się ów do jednego ze stolików, przy którym siedział jakiś młody człowiek. Obok usłyszano, jak tajemniczy przybysz nagle zwrócił sie do goscia ze słowami:
- Dowód osobisty pan posiada?
Na pytanie to, gość poważnie zdumiony zapytał:
- A na co potzrebny panu mój dowód?
- Jestem agentem policyi śledczej - oświadczył groźnie przybysz.
Nastąpiła scena niespodziewana. Gość powstał, z miejsca wyjął z kieszeni znaczek policyjny i oświadczył krótko:
- Że ja jestem agentem, to jest rzecz pewna, że zaś pan nie jest nim, to również niema wątpliwości. Aresztuję pana.

Wkrótce obaj znaleźli się w komisaryacie, gdzie okazało się, iż mistyfikatorem jest niejaki 21-letni Mieczysław Lewenstein, niejednokrotnie już oddawany w ręce władz sądowych za rozmaite oszustwa. Lewenstein trafił nie na "prowincyonalnego gościa", lecz na funkcyonariusza Urzędu śledczego p. Finkelszteina.
Mistyfikatora osadzono w areszcie.

*

1924.08.03
Tydzień miodowy - przed ślubem

Dzienniki amerykańskie przyniosły niedawno wiadomość, że milionerzy nowojorscy mają obecnie zwyczaj zaręczania się z wybrankami swych serc na próbę. Jesli w czasie próby okaże się, że kandydaci do stanu małżeńskiego do siebie nie pasują, to wówczas następuje rozwiązanie zaręczyn i każdy idzie w swoją stronę, nie roszcząc do siebie zadnych pretensyj.

Te zaręczyny na próbę zdają się być tylko igraszką dziecięcą, wobec faktu, o którym doniosła obecnie paryska "Illustration".

Oto młoda i piękna comtessa włoska Roccagiovine, na swojem weselu z posłem waszyngtońskim Giunta, oświadczyła bez żenady, a nawet z uroczystym patosem, że byłaby głupią, gdyby z zamknietymi oczyma wstąpiła w związek małżeński. Dlatego uważała ona za całkiem naturalne, przeżyć tydzień miodowy z obecnym mężem już przed ślubem.

Istotnie, ten radykalny sposób przedstawia może więcej gwarancyi, niżeli amerykańskie zaręczyny na próbę, ale przy powszechnem zastosowaniu może on niekiedy pociągać za sobą złe skutki, zwłaszcza dla kobiet.

*

1924.08.03
Międzynarodowy kongres murzynów

Wiedeń. Z Nowego Yorku donoszą, że odbywa się tam obecnie międzynarodowy kongres murzynów z całego świata. W uroczystym pochodzie w dniu otwarcia brało udział 16 muzyk murzyńskich. Na kongres przybyło około 1000 delegatów z Ameryki, Indyi zachodnich i Afryki. Przewodniczącym kongresu jest Carvey. Gdy wchodził na salę obrad dla otwarcia kongresu, eskortował go oddział wojska z dobytemi szablami. W przemówieniu swym Carvey oświadczył, że narody murzyńskie wymrą wnet, podobnie jak Indyanie, jeżeli nie znajdą sobie stałej siedziby. Nie można białym brać za złe, że nie chcą dzielić się swą cywilizacyą z murzynami. Kongres ma zająć się między innemi utworzeniem światowego związku politycznego wszystkich murzynów, celem ochrony pracy rasy czarnej we wszystkich częściach świata.

*

1924.08.10
Osobliwości wystawy w Wembley

Wśród licznych atrakcji, w które obfituje wystawa brytyjska w Wembley, znajduje się i następująca: Oto na łóżku spoczywa panna, czekając dopóki zręczność widzów, umiejących kulą trafiać do celu, nie zakłóci jej tego spoczynku. U góry nad łózkiem znajduje się guzik. Jeśli który z widzów trafi kulą w ten guzik, to łóżko się przewraca, a spoczywająca na nim dziewica spada na podłogę. Nie dzieje się jej żadna krzywda, albowiem miejsce przed łózkiem wyłożone jest grubym dywanem.

*

1924.08.10

Zęby nie potrzebne!
gdy już
język i podniebienie
wyczują, że wyśmienity smak mają
tylko
Kanolda
karmelki śmietankowe

bezpłatnej próby
chętnie udzielą w handlach cukier-
niczych. Hurtowna sprzedaż przez re-
prezentację:
Ignacy Spira
Kraków, Poselska 22

*

1924.08.10

Dziś wielka Premiera w Kino Nowości
wspaniałego erotycznego dramatu w 8-miu aktach
KURTYZANA z WENECYI
W głównych rolach Magda Sonia i Raul Aslan.
Luksusowa wystawa wnętrz - wspaniałe toalety. Akcja rozgrywa się w Wenecyi.
Dla dzieci i młodzieży wstęp wzbroniony.
Początek o godz. 6-7.30 i 9.10, w niedzielę o 4.30 popoł.

*

1924.08.10
Smutna miłość "rudego karła" do pięknej kobiety.
Tragiczny koniec aktora filmowego w Neapolu.

Z Neapolu donoszą, że znana w tem mieście maleńka figurka aktora filmowego Mario Croce usiłowała przenieść się samowolnie do wieczności. Mario Croce, wnuk generała Croce, popełnił samobójstwo, dając sobie dwa strzały w pierś, przy czem jedna kula przeszyła płuca denata. Karła tego przewieziono do szpitala, gdzie lekarze stracili nadzieję utrzymania go przy życiu.
[...]
Przed kilkoma tygodniami zapoznał się on z tancerką nazwiskiem Irena Favale. Karzełek zakochał się w tancerce, która była wyższą od niego o 60 cm. Tancerka zawiązała stosunek z karłem i mieszkali razem w pensyonacie na Via della Salute. Chcąc kochankę dosiebie przywiązać, karzeł ulegał wszystkim jej zachciankom. Wkrótce jednak mały kapitalik jego się wyczerpał i Mario musiał szukać ratunku u lichwiarzy, aby mieć czem płacić za kosztowne toalety swojej kochanki. Pogrążył się więc coraz bardziej w długach, a kiedy wierzyciele zbyt energicznie już nacierali, domagając się zwrotu pieniędzy, Mario postanowił odebrac sobie życie. Smutny ten wypadek wywołał w Neapolu ogólne współczucie.

*

1924.08.10
Czy obcy człowiek może zastąpić przy żonie męża?

Na powyższe pytanie w pewnych warunkach można odpowiedzieć potakująco, jak świadczy o tem następujący epizod opisany przez jeden z dzienników hamburskich. Oto w porcie hamburskim stoi gotowy do odjazdu parowiec.Elegancki młody człowiek, należący prawdopodobnie do patrycyatu hamburskiego, pożegnał się na pokładzie z piękną, młodą żoną, która tym okrętem miała odjechać. Po kilkakrotnych uściskach, opuszcza on śpeisznie okręt, a na bulwarze zwraca się do stojącego bezczynnie człowieka z zapytaniem, czy chce zarobić 3 marki, bez zbyt wielkiego wysiłku?
- Oczywiście - odpowiada z pośpiechem robotnik portowy.
- Czy widzi pan na okręcie tę czarno ubraną damę? - pyta młody Hamburczyk.
- Widzę - rzecze robotnik.
- Otóż jest to moja żona, która wyjeżdża do Nowego Jorku. Rozumie pan, iż spodziewa się ona, że ja tu pozostanę i będę powiewał chusteczką, dopóki okręt nie zniknie z oczu, nieprawdaż?
Robotnik śmiejąc się oświadczył:
- O, tak, rozumiem.
- Ja jednak nie mam na to czasu, gdyż jestem bardzo zajęty - mówił dalej Hamburczyk. - Moja żona jest nieco krótkowzroczna, nic zatem nie stanie się złego, jeżeli pana poproszę, ażeby pan mnie wyręczył w powiewaniu chusteczką. Jest to duża biała chustka z czerwonym szlakiem, którą mi żona kupiła i którą wśród innych rozezna.
- A jeżeli patrzeć będzie przez lornetkę? - zagadnął trwożnie robotnik.
- To wówczas będzie pan musiał zasłonić sobie twarz, tak aby się żonie wydawało, że płaczę.
- Dobrze, ale za płacz zapłaci mi pan jeszcze 1 markę.
- Zgoda. Czas to pieniądz. Spisz się pan tylko dobrze. Może pan także kilka całusów przesłać ręką. Powiedzmy 50 fenigów za jednego ręcznego całusa. Prześle ich pan 10 i otrzyma pan razem okrągło 5 marek, a w dodatku chustkę. Zrozumiano? A więc...
Zaledwie młody Hamburczyk zapłacił umówiony rachunek i wręczył robotnikowi portowemu chustkę, spojrzał nerwowo na zegarek i oddalił się.
Jego zastępca pełnił tymczasem za niego obowiązek mężowski, przesyłając ręką całusy i powiewając chustką i znalazł w tem zajęciu takie upodobanie, żeod owego czasu został zawodowym zastępcą mężów żegnających odjeżdżające żony.
Zawód ten mu się opłaca widocznie, gdyż nawet w okresie krytycznej inflacyi, rodzina jego nie cierpiała niedostatku.

*

1924.12.04
Zatopiony kontynent - kolebką ludzkosci

Londyn, 1 grudnia
Nowoyorski korepondent gazety "Daily Express" donosi, że oficer angielski James Churchward łącznie z kilkoma uczonymi buddyjskimi odcyfrował 125 tabliczek z napisami, znalezionych przed pewnym czasem w Indyach. Z napisów tych wynika, że kolebka ludzkości znajdowała się na tropikalnym kontynencie, który miał być znacznie większy od Ameryki Północnej. Kontynent ten który miał nazwę "Mu" pogrążył się przed 13 tysiącami lat w głębiach Oceanu Spokojnego. Tam, nie zaś w Azyi Mniejszej, znajdował się przed 50 tysiącami lat raj biblijny.

Z tabliczek tych dowiadujemy się także ciekawych rzeczy o szczegółach stanu kultury "słonecznego państwa Mu" i odkrywca jego twierdzi, że cywilizacya tej zatopionej części świata przewyższła znacznie wszystkie zdobycze późniejszych cywilizacyi.

"Ludzie, którzy wówczas żyli - powiada James Churchwaord - posiadali niewątpliwie tajemnicę wynalazków, których ślady w biegu stuleci zupełnie zaginęły. Jeśli można wierzyć owym tabliczkom, to wojska ówczesne rozporządzały już wtenczas samolotami, unoszącymi w powietrze po 20 osób naraz. Samoloty te wprowadzane były przy pomocy motorów o bardzo prostej konstrukcyi, opartej na wysyskiwaniu sił przyrody, tych sił, które współczesna nauka dopiero stara się zbadać. Z napisów na tabliczkach dowaidujemy się, iż generał nazwiskiem Ramchander odbył na takim samolocie podróż powietrzną ze stolicy Ceylon aż do Indyi północnych. W owych czasach znany był już proch i broń palna".

Tę tajemniczą część świata nawiedziły dwa katastrofalne trzęsienia ziemi z pośród których ostatnie wydarzyło się przed trzynastoma tysiącami lat. Olbrzymi kontynent pogrążył się w głębinach oceanu wraz z mieszkańcami, pałacami, olbrzymiemi miastami, płodnemi polami, mamutami i t. p.

Przyczynę tego katastrofalnego trzęsienia ziemi objaśniają w osobliwy sposób. Kontynet opierał się rzekomo na olbrzymich podziemnych jaskiniach, wypełnionych gazem. Wybuchy wulkaniczne doprowadziły do zatopienia tej części globu. Tylko drobniejsze skrawki lądu, oparte na mocniejszych podstawach zostały ocalone. Tak naprzykład wyspy Sanwich uważać należy za pozostałości tej zatopionej części świata. Rozbitkowie owego kontynentu nagle pozbawieni wszelkich środków pomocniczych spadli na najniższy poziom cywilizacyi, pogrążając się w barbarzyństwie i kanibaliźmie.

Tak twierdzi oficer angielski, trzeba jednak czekać co o tem powiedzą geologowie i "znawcy" przedhistorycznych czasów.

*

1925.02.16
Rosja sowiecka nie chce znać miłości

Przewrót w Rosji sowieckiej zaznaczył sie nietylko w życiu politycznem, finansowem, przemysłowem, naukowem, ale także i w najbardziej indywidualnej dziedzinie życia - dziedzinie miłości. Znany moskiewski uczony dr. Paweł Telegin zamieszcza w jednem z czasopism moskiewskich interesujące uwagi odnośnie perspektyw nowego ukształtowania się życia.

Przedewszystkiem konstatuje, że miłość w dawnem tego słowa znaczeniu, taka miłość, jaką opiewali i opiewają zachodni-europejscy poeci, znikła z Rosji sowieckiej. "Ten symptomat - pisze Telegin - jest bardzo wybitnym zjawiskiem i poważną wskazówką dla rozwoju życia płciowego przyszłości. Taksamo jak obecnie na ulicach Moskwy niemożliwe jest pojawienie się osób we frakach i cylindrach, chyba maszkar karnawałowych - tak samo sentymentalne zakochanie się uważane byłoby w obecnej Rosji sowieckiej jako choroba. Pisanie miłosnyc wierszy, śpiewanie serenad i wzdychanie sentymentalne do kobiet skończyły się w Rosji ostatecznie. Młodzież, specjalnie zaś studenci i robotnicy, świadomie odwracają się od mrzonek miłosnych, oświadczając, że miłośc bynajmniej nie jest rzeczą tak ważną, jak to dawniej mniemano, że świadomi swego celu ludzie powinni ją traktować jako coś drugorzędnego. Młodzieńcy i młode dziewczęta omawiają sprawy płci otwarcie, beż żadnych "sentymentalnych obsłonek".

Również o wolnej miłości Rosja sowiecka nie chce już słyszeć. Komunistyczne eksperymenty przedsiębrane w tym kierunku, doprowadziły do jaknajgorszych rezultatów. Rosja sowiecka uznaje obecnie tylko małżeństwo trzeźwe, odarte z wszelkich marzeń miłosnych, małżeństwo, które równie się łatwo zawiera, jak i rozwiązuje.

*

1924.12.04

Kino Wanda
Od niedzieli dnia 30 listopada 1924 r.
TA, KTÓRA NIE TAŃCZY
Wzruszający dramat życiowy w 6-ciu aktach.
Obraz jest pełen niezwykłego wdzięku, opromieniony blaskiem poezyi, jest to krynica istotnego
piękna, którego czar czuje każda dusza wrażliwa i czująca

Uzupełnienie programu
Otwarcie igrzysk olimpijskich
w Paryżu

*

1924.07.16

OTWARCIE IGRZYSK OLIMPIJSKICH w PARYŻU
Uroczysta inauguracja Igrzysk w obecności Prezydenta Francyi. - Defilada 45 narodów, biorących udział w Olimpiadzie. - Przysięga zawodników. - Zawody lekkoatletyczne. - Bieg na 10.000 m., zwycięża Finlandczyk Ritola. - Rzut oszczepem, zwycięża Finlandczyk Myrra. - Zwolnione zdjęcie rzutu oszczepem, dla pokazania stylu. - przebieg na 100 m, zwycięża Paddock, Ameryka, drugi Abrahams, Anglia.

od niedzieli dnia 30-go listopada b. r. wyświetla KINO "WANDA"

*

1924.12.04
Torturowanie "czarownicy" w Warszawie

O poziomie umysłowym pewnych sfer w Warszawie świadczy następująca historya: Do policyi zgłosiła sie starsza kobieta, niejaka Aniela Klewko. Z Zeznań jej wynikło, że została pomówiona o zadawanie czarów w domu przy ul. Dobrej 7, i poddana formalnym torturom. Badanie wykazało, że istotnie w domu tym, w mieszkaniu Remiszewskich, dokonano na owej kobiecie egzekucyi.

Znajoma Remiszewskiej prosiła Klewkową, aby zaszła do Remiszewskich poradzić coś chorej córce. Rezczywiście Klewkowa zaczęła odmawiać jakieś nowenny. Na drugi tydzień przyszła matka dziewczyny prosząc ją, aby przyszła drugi raz, gdyż stan córki, który się początkowo poprawił, zaczął się pogarszać. Gdy Klewkowa tam przybyła, zastała około 10 osób, które z okrzykiem: "czarownica", rzuciły się na nią i zaczęły ją bić i kopać. Jeden z obecnych wbił hak do ściany, aby ją powiesić. Wreszcie zaalarmowani krzykiem sąsiedzi wyratowali kobietę. Sprawą zajęła się policya.

*

1924.07.03
Nieludzkie katowanie służącej

Barbarzyńską historię opisują dzienniki warszawskie:
22-letnia Czesława Ciesińska, córka ubogiego gospodarza wiejskiego powędrowała na służbę do miasta. Zgodziła się na Nalewkach do Dyny Grombowej. Po 2 dniach posądzono ją, niesłusznie, o kradzież 5 dolarów, a gdy przeczyła temu, o godz. 11 rano zaciągnięto płaczącą dziewczynę do jednego z ostatnich pokoików, zamknięto drzwi na klucz i znęcano się nad nieszczęśliwą, bijąc do nieprzytomności.

W torturowaniu Bogu ducha winnej dziewczyny brali udział: Grambowa, jeje syn, Izrael Lederman, oraz jakiś dwoje obcych, razem 5 osób.

Krzyki katowanej usłyszała dozorczyni domu, Walerya Surzyńska. Początkowo nie zwracała na to uwagi, lecz gdy jęły się przedłużać - zręcznie zbadała skąd pochodzą, a następnie zawiadomiła o wszystkim siostrę Ciesińskiej, również służącą w sąsiednim domu, ta zaś udała się na pomoc, lecz nie wpuszczono jej do mieszkania.

Wówczas zawiadomiono policyę i przy pomocy posterunkowego o godz. 11.30 przed północą, po 12 i pół godzinach męki C. uwolniono.

Wezwany lekarz pogotowia dokonał obdukcyi i wydał odpowiednie świadectwo, stwierdzające liczne obrażenia ciała i sińce, jako skutek zezwierzęcenia. Dalsze dochodzenie prowadzi policya, poczem sprawa zostanie skierowana na drogę sądową.

*

1924.07.01
Dawni rosyjscy oficerowie szewcami

Jak wiadomo rosyjska szlachta na emigracyi przeżywa niejednokrotnie ciężkie chwile i musi zarabiać nieraz pracą rąk na swoje utrzymanie. Na tej oto fotografii widzimy kilku oficerów z byłej carskiej gwardii przybocznej, a to od strony lewej do prawej licząc por. Protkina, gen. Czerkasowa, pułkownika Wortowskiego i pułk. Parlanskiego, wykonujących rzemiosło szewskie w pewnej wsi pod Warszawą.

*

1925.02.17
Psy pełnią służbę bezpieczeństwa w sklepach

Wobec częstych wypadków okradania sklepów w Warszawie, bardzo wielu kupców w składach swoich i sklepach pozostawia na noc psy.
Magistrat postanowił od właścicieli tych psów nie pobierać normalnego podatku należnego za trzymanie psów.

*

1925.02.17
Znowu wydalił się z domu

Dnia 13 b. m. koło godziny 12 zbiegł z domu rodzicielskiego 15-letni Henryk Thon, uczeń IV. kl. gimn.. Wyjechał on prawdopodobnie w kierunku Tarnowa. Opis osoby: wzost średni, blondyn, oczy niebieskie, zęby przednie wystające, górna warga podwinięta.

*

1924.08.07
Poganizm w Rosyi

W odległości 150 klm. od Petersburga skonstatowano ze zdumieniem istnienie poganizmu. W lasach koło Tichwinska znajduje się mianowicie wyciosany z drzewa bożek, którego czciciele jego nazywają Mikołajem i składają mu w ofierze krew zwierząt, śpiewając przytem specyalne pieśni rytualne.

*

1924.07.16
Szczęśliwa spadkobierczyni

W Jastrzębiu na G. Śląsku umarł właściciel dóbr, niejaki Pachen. Ów Pachen umierając, zapisał cały swój majątek, wartości 100.000 dolarów, swojej pokojówce Oldze Kowalik.

*

1924.07.16
Klub "Radio" w Bielsku

Zostanie wkrótce założony w Bielsku klub "Radio". Będzie to klub niemiecko-polski, którego celem będzie pielęgnowanie tego najnowszego wynalazku przez urządzanie koncertów w Bielsku.

*

1924.07.16
Wprowadzenie telefonów automatycznych w Warszawie

Dyrekcja poczt i telegrafów w Warszawie zamierza z chwilą ukazania się bilonu 5-cio groszowego, wprowadzić telefony automatyczne, które będą ustawione we wszystkich gmachach rządowych i na placach publicznych.

*

1924.07.16

Weterani powstania z r 1863, cierpiący na reumatyzm, mogą mieć bezpłatne kąpiele siarczane w Swoszowicach za asygnatą prezesa.

*

1924.11.29

Najbardziej dystyngowany zapach
posiada
woda kolońska
RUSSE KOSMATA

 

 

projekt: Szablonownia